POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 45 (2679) z dnia 2008-11-08; s. 104-105

Ludzie i obyczaje

Marcin Piątek

Koty bez worka

W Polsce na piłkarzy czyhają pułapki złych nawyków oraz miłości własnej. Za granicę trzeba wysyłać juniorów, póki nie jest za późno.

Obrońca Tomasz Jodłowiec wolał zostać w warszawskiej Polonii, niż przenieść się do SSC Napoli, ósmej drużyny poprzedniego sezonu Serie A. W bilansie sporządzonym przez Jodłowca straty górowały nad zyskami. Obcy kraj, ogromna konkurencja o miejsce w składzie, wysokie progi ligi mistrzów świata. Nawet obietnica pięcioletniego kontraktu i kilkakrotnie wyższych niż w Polonii zarobków nie była dość przekonująca.

Na czele listy priorytetów, którą ułożył sobie obrońca stołecznego klubu, była gra w reprezentacji Polski. A powołaniu sprzyja stabilizacja. Nawet mała, jak w Polonii. Na razie Jodłowiec może powiedzieć, że jego logika się broni. Gra w Polonii, zbiera pochwały, doczekał się szansy od Leo Beenhakkera. W wygranym eliminacyjnym meczu z Czechami zmienił na dwie ostatnie minuty Rafała Murawskiego. – Nie byłem jeszcze gotowy na Serie A. Ale być może temat transferu wróci – mówi piłkarz.

W środowisku futbolowym przeważa opinia, że Jodłowiec popełnił błąd. – Człowiek odpowiedzialny w&...