POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 27 (2200) z dnia 1999-07-03; s. 80-81

Społeczeństwo

Artur Górski

Kowboje fortuny

Piłkarskie powiedzenie głosi, że futbol to taka gra, w której po boisku biega dwudziestu dwóch facetów, a wygrywają i tak Niemcy. Lista dziesięciu najbogatszych ludzi na świecie jest szczytem marzeń każdego biznesmena, ale dostają się na nią niemal wyłącznie Amerykanie. Jeszcze kilka lat temu w gronie najbogatszych byli posiadacze olbrzymich złóż ropy naftowej, czy szefowie azjatyckich koncernów elektronicznych: dziś świat należy do producentów komputerów z USA.

W 1990 r. na liście magazynu "Forbes" znajdowało się jedynie dwóch Amerykanów - obecnie jest ich siedmiu i wszystko wskazuje na to, że ów rekord zostanie pobity. Złotą dziesiątkę otwiera Bill Gates, właściciel firmy Microsoft, który już piąty raz z rzędu został ogłoszony najbogatszym człowiekiem na ziemi. Jego pozycja wydaje się niewzruszona - 90 miliardów dolarów na koncie (oczywiście owo konto jest czymś umownym), wobec 36 mld drugiego w kolejności rekina światowych giełd Warrena Buffetta, to niezły zadatek. Jakkolwiek historia gospodarki zna nagłe wzloty i jeszcze bardziej nagłe upadki finansowych magnatów, pozycja Gatesa jest na tyle stabilna, a rynek na jego wyroby na tyle rozległy i chłonny, że o niespodziance raczej nie może być mowy.

Trzecie miejsce zajął współzałożyciel Microsoftu Paul Allen. Jego dobytek oceniany jest na 30 mld dolarów. Na tym nie kończy się klan Microsoftu w pierwszej dziesiątce: na czwartym miejscu sklasyfikowany został niedawno mianowany na prezesa koncernu Steven Ballmer. Jego majątek jest jednak sporo mniejszy ...