POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 31 (3171) z dnia 2018-08-01; s. 97

Felietony / Tym

Stanisław Tym

Kraczę

Nie mogło być innej drogi od przegranych w 2015 r. wyborów, kiedy polegli spadkobiercy Solidarności. Już pierwszego dnia jakiś wiaterek od wschodu zapowiadał, że rządy PiS to będzie więcej niż „Tango” Mrożka. Grany jest teraz folkstrocik Kuchcińskiego na 235 fajerek, a figury z przytupami wykręca 225-osobowa reszta. Trzy lata temu zwycięski Kaczyński oświadczył, że nie będzie żadnej zemsty, żadnego rewanżyzmu, że opozycja polityczna jest czymś najnormalniejszym w demokracjach na świecie. Aż trudno było uwierzyć, słuchając prezesa, który niczym wytrawny prestidigitator żonglował słowami: szacunek, dialog, odpowiedzialność i w ogóle pieczywo-masełko do rachuneczku, jak kiedyś mawiali kelnerzy. Mamy lipiec 2018 r. Po ciężkiej pracy na ul. Nowogrodzkiej prawie udało się w Polsce zamordować demokrację. Czegoś tam jeszcze podobno formalnie nie dopatrzono, ale w zasadzie możemy już o niej mówić w czasie przeszłym. Wspominać w rozmowach, anegdotach i pochodach pamięci. Ja tu kraczę, ktoś powie. Rzeczywiście, kraczę. Wolę już to niż milczenie.

Wolność słowa jeszcze istnieje i&...