POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 10 (2948) z dnia 2014-03-05; s. 54-56

Świat

Tomasz Maćkowiak

Kradliśmy, kradniemy i kraść będziemy

Według najnowszych rankingów Czechy są jednym z najbardziej skorumpowanych państw w Europie. Dla Czechów to hańba narodowa. Dla ich polityków – sposób na życie.

Ojcem wszystkich czeskich afer korupcyjnych jest Węgier nazwiskiem Lajos Bacs. Choć już nie żyje, choć nie wiadomo, czy kiedykolwiek w ogóle był w Czechach i czy miał w ręku choć jednego halerza, pozostaje symbolem złodziejskich praktyk elit politycznych nad Wełtawą.

Jego nazwisko Czesi poznali w połowie lat 90. Figurował jako jeden z głównych sponsorów dominującej wtedy na scenie politycznej prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS). Obok niego był wpisany sponsor jeszcze bardziej egzotyczny: Radjiv M. Sinha z leżącej na Oceanie Indyjskim wyspy Mauritius. To oni mieli być największymi darczyńcami partii – dali jej na kampanię wyborczą w 1996 r. po 15 mln koron (w sumie ok. 4,6 mln zł). Ustawa nakładała na partie obowiązek publikowania listy sponsorów – no to ODS ją opublikowała. Dziennikarze, rzecz jasna, zapłonęli ciekawością, dlaczego nieznani ludzie z obcych krajów obsypują milionami czeską partię, i natychmiast złapali za telefony.

Okazało się, że żyjącego Węgra o nazwisku Lajos Bacs nie ma. Pana Radji­va M. Sinha znaleźć się udało: noszący takie nazwisko lekarz w jednym ze szpitali na Mauritiusie ...