POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 29 (3219) z dnia 2019-07-17; s. 11

Ludzie i wydarzenia / Świat

Kraj bez kotów?

Nowa Zelandia ponad wszelkimi podziałami politycznymi tępi ssacze drapieżniki, chce się od nich uwolnić do połowy wieku. W walce uczestniczy rząd, samorządy, organizacje pozarządowe i pospolite ruszenie obywateli. Do stosowanych od lat i budzących niegasnące kontrowersje trutek chemicznych dołożono ostatnio m.in. masowe zastawianie pułapek na gryzonie i łasicowate. Na jednym z przedmieść stołecznego Wellington stanęło ich ostatnio 6 tys., w okolicy ma je co trzecie gospodarstwo domowe. Właśnie przyjęto plan zupełnego oczyszczenia z drapieżników Stewart, trzeciej wyspy kraju. Największy społeczny opór budzą pomysły na przyszłość kotów domowych, od odławiania tych wałęsających się po terenach przyrodniczo cennych, przez przymusową sterylizację i poddawanie eutanazji tych niezaczipowanych, aż po zupełny zakaz hodowli.

Wszystkie ssaki lądowe zostały na wyspy Nowej Zelandii przywleczone przez człowieka. Lokalna unikalna fauna ewoluowała bez kontaktu z szybkimi zwierzętami polującymi na ziemi i drzewach, stąd tyle tam nielotów, jak kiwi czy papugi ...