POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 3 (2842) z dnia 2012-01-18; s. 18-19

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Kraj drugiego obiegu

Czy iść na jakieś układy z III RP, aby ją zmieniać, czy jednak zamknąć się w patriotycznej twierdzy, czekając na przebudzenie narodu i na Wolną Polskę? Na prawicy, choć brzmi to dziwacznie, odrodziły się dylematy dawnej opozycji z czasów PRL.

Polska drugiego obiegu to pojęcie używane dzisiaj w środowiskach konserwatywnych i katolickich zupełnie naturalnie, podobnie jak „naród wewnętrzny”, a więc patriotyczny rdzeń, niejako naród właściwy, który, choćby w mniejszości, przechowuje w depozycie największe polskie wartości. I trwa tam teraz ożywiona dyskusja: czy da się zbudować alternatywną Polskę bez żadnego związku z rządzącym reżimem, czy też jednak (jak twierdzą „kolaboranci”) należy trwać w rozmaitych instytucjach, trzymać dzielnie przyczółki i nie unosić się w każdej sytuacji honorem, gdyż zwolennicy III RP to wykorzystują do rugowania patriotów z wszelkich miejsc. Zwolennicy teorii nieskalanej i niezłomnej, zamkniętej twierdzy – nazwijmy ich „izolacjonistami” – mają swoje argumenty: z reżimem Tuska współpraca jest nie tylko niemożliwa, ale wręcz niemoralna. Każdy kompromis ze zdrajcami byłby zdradą.

Jednak część prawicowych komentatorów zarzucała na przykład autorce filmu „Przebudzenie” (wokół katastrofy smoleńskiej), publicystce „Gazety Polskiej” Joannie Lichockiej, że zrobiła piękny, wzruszający film, ale skierowany tylko ...