POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 46 (2731) z dnia 2009-11-14; s. 82-84

Świat

Tomasz Zalewski

Kręć i rządź

Rok po wyborze Barack Obama zmaga się ze spadkiem popularności. Ale mimo wrogości Fox News, Biały Dom umiejętnie rozgrywa media na swoją korzyść.

W Białym Domu pracuje stale około setki przedstawicieli prasy, radia i telewizji, licząc razem z producentami, fotografami i kamerzystami. Dziennikarze mają do dyspozycji specjalne pomieszczenie w kolonadzie między rezydencją prezydenta a zachodnim skrzydłem, gdzie znajduje się jego gabinet. Nie mogą sami chodzić po korytarzach władzy, ale są tam zapraszani, codziennie wychodzi też do nich rzecznik Białego Domu na transmitowaną w telewizji konferencję prasową. Wyrazem tej symbiozy jest fakt, że przestrzeń na trawniku przy podjeździe do zachodniego skrzydła, skąd reporterzy telewizyjni codziennie nadają swoje korespondencje, utrzymywana jest wspólnie przez obie strony: 6 mln dol. rocznie płaci na ten cel rząd, 2 mln wykładają media.

Dziennikarzy obsługuje kilkunastoosobowe biuro prasowe, z głównym rzecznikiem prezydenta, jego asystentami i zastępcami, współpracujące z osobnym biurem komunikacji publicznej, które zajmuje się długofalową strategią informacyjną rządu. W zamian za dostęp do prezydenta i informacje o jego poczynaniach media przekazują jego przesłanie społeczeństwu. Barack Obama, jak wielu jego poprzedników, próbuje ograniczyć rolę tego „filtra” i&...