POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 20 (3009) z dnia 2015-05-13; s. 46-47

Edukator Ekonomiczny

Witold M. Orłowski

Kręta droga do euro

O najlepszym terminie i warunkach wejścia Polski do strefy euro będziemy jeszcze dyskutować długie lata. Niewiele wniosła ostatnia, przedwyborcza odsłona tej dyskusji. Zbyt dużo było w niej emocji, a zbyt mało zimnego namysłu.

Kiedy 12 lat temu głosowaliśmy w referendum w sprawie przystąpienia do Unii, wyraziliśmy też – jako naród – zgodę na wprowadzenie w Polsce euro. Jako kraj członkowski mamy obowiązek używać wspólnej europejskiej waluty, choć sami mamy prawo wybrać moment, w którym zostanie wprowadzona. I dziś należymy do tych krajów Unii, które prawo to wykorzystują, odsuwając akcesję do strefy euro w nieokreśloną przyszłość.

Po co nam euro: opinie sprzed dekady

Nie da się ukryć – jeszcze kilka lat temu sprawa wprowadzenia euro wyglądała bardziej jasno niż dziś. Większość ekonomistów nie miała wątpliwości, że wejście do strefy euro przyspieszy rozwój gospodarczy Polski. Raport NBP z 2009 r. szacował ten efekt na ok. 0,7 proc. dodatkowego wzrostu PKB rocznie przez dekadę. Główną rolę wśród spodziewanych korzyści odgrywał stabilny dostęp do taniego kapitału, którego zachodnia Europa ma wielkie nadwyżki, a my cierpimy na jego deficyt (przez co jest on znacznie droższy, co znajduje odbicie w wyższym oprocentowaniu kredytów). Wprowadzenie euro oznaczałoby dodatkowy impuls dla napł...

Deficyt budżetowy, deflacja, górnictwo, konflikt na Ukrainie, Grecja, kurs franka szwajcarskiego, taniejąca ropa – nawet odległe na pozór zdarzenia i informacje mogą mieć wpływ na nasze życie. Jesteśmy obywatelami globalnej wioski, którą rządzą prawa ekonomii. Bez ich zrozumienia trudno dziś podejmować ważne życiowe decyzje czy gospodarować domowym budżetem. W kolejnym już Edukatorze Ekonomicznym POLITYKI, przygotowanym we współpracy z NBP, proponujemy wspólny spacer po meandrach polskiej i światowej gospodarki.