POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 16

Wydarzenia

Artur Górski

Król Ubu-dubu

Po czterech latach Vladimir Mecziar oddaje władzę. Wielu uważa, że jako opozycjonista będzie mógł skutecznie punktować rząd i niedługo, w chwale, powróci na stanowisko premiera. Ale czy rzeczywiście ten mocny człowiek Słowacji, wszechwładny gospodarz, potrafi odnaleźć się w opozycji?

W sobotę, po zamknięciu urn wyborczych opozycyjna telewizja Markiza ogłosiła zwycięstwo antyrządowej Słowackiej Koalicji Demokratycznej (SDK) Mikulasza Dzurindy nad ugrupowaniem Vladimira Mecziara, Ruchem na rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS). Z kolei telewizja publiczna palmę pierwszeństwa przyznała partii premiera. I rzeczywiście, w liczbach bezwzględnych HZDS został zwycięzcą wyborów: zdobył 27 proc. głosów. Zwycięstwo nie okazało się jednak równoznaczne z triumfem; premier, mając przeciwko sobie w parlamencie większość dotychczasowej opozycji, niemal na pewno utraci władzę. Jedyny sojusznik Mecziara, Słowacka Partia Narodowa (SNS), wprawdzie znajdzie się w parlamencie, ale to nie wystarczy do odbudowania silnej koalicji.

Niewykluczone, że Mecziar spróbuje podkupić ofertą rządowych stanowisk niektóre z opozycyjnych ugrupowań, na przykład swych dawnych kolegów z Partii Porozumienia Obywatelskiego (SOP) Rudolfa Szustera, ale to mało prawdopodobne. Poza tym, nawet ewentualny alians z SOP nie gwarantuje sukcesu - opozycyjna SDK wraz z Partią Lewicy Demokratycznej (SDL) oraz Partią Węgierskiej Koalicji (SMK) mają razem ponad połowę głosów, czyli 80 mandatów, co stanowi parlamentarną ...