POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 46 (2782) z dnia 2010-11-13; s. 86-87

Kultura

Justyna Sobolewska

Król upokorzeń

Nowa, bardzo ciekawa powieść Głowackiego o Jerzym Kosińskim „Good night, Dżerzi” opowiada i o genialnym manipulatorze, i o człowieku, którego dręczyły demony przeszłości oraz własna wyobraźnia. Przede wszystkim opowiada o jego ofiarach, czyli kobietach.

Janusz Głowacki chodził wokół postaci Jerzego Kosińskiego już od dawna. Zaczął pisać sztukę teatralną, poświęcił mu rozdział w książce „Z głowy”. Pisał w niej o Kosińskim tak: „Był emigrantem i czy to się komu podobało, czy nie, miał największy z polskich pisarzy sukces. Więc mu najpierw jak każdy uczciwy Polak zazdrościłem. To po pierwsze. Do tego sam się w życiu sporo naudawałem i ciekawiło mnie, jak on te coraz bardziej przylegające maski przymierza. I w którym momencie się zmienił w konika, na którym jedzie kreacja, pogania batem i galopuje, uciekając przed czasem przeszłym i teraźniejszym”. Fascynujący był oczywiście nie tylko gigantyczny sukces, ale i wielki upadek, zmasowany atak, jaki na Kosińskiego przypuściła amerykańska prasa. Potem jego samobójcza śmierć.

Kosiński Głowackiego fascynował, choć nie był wcale jego ulubionym pisarzem. Łączyła ich sytuacja emigranta, pisarza w Nowym Jorku, który chce podbić to miasto za wszelką cenę. Głowacki poznał go, chodził ...