POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 8 (2795) z dnia 2011-02-19; s. 92-93

Coś z życia

Krystyna Lubelska

Królowie gadki

Telewizyjny talk-show przeżywa kryzys, bo i sama telewizja sprzysięgła się przeciwko niemu. Nawet gwiazdy tego gatunku nie zawsze dają sobie radę.

Talk-show w mediach jest monarchią, w której panuje władca absolutny – osoba prowadząca program. To jej nazwisko przyciąga widzów lub słuchaczy, a także odpowiednich gości. Przez ćwierć wieku światowym królem talk-show w telewizji CNN (odbieranej przez 400 mln widzów na świecie) był 76-letni dziś Larry King, który abdykował kilka tygodni temu. King, nomen omen, wylansował nie tylko własny styl prowadzenia programu, ale także charakterystyczną telewizyjną postać. W koszuli z podwiniętymi rękawami, niewielki, szczupły, energiczny, kojarzył się – jak makler giełdowy – z czerwonymi szelkami.

Kiedy w jednym z ostatnich programów swojego cyklu gościł meksykańskiego miliardera Carlosa Slima, właściciela imperium telekomunikacyjnego, ten zdjął marynarkę tylko po to, aby w dowód szacunku dla prowadzącego zaprezentować, że także ma na sobie szelki.

King, stonowany jak na amerykańską modłę i ekspresyjny w porównaniu ze standardowym europejskim typem medialnej konwersacji, wypracował niepowtarzalny talk-show. Jego komentarze do słów rozmówcy były zazwyczaj krótkie i w punkt, a ...