POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 51 (2685) z dnia 2008-12-20; s. 114-117

Historia

Andrzej Zieliński

Kronika przyprawionej gęby

Czarny piar nie jest wynalaz­kiem dzisiejszym. Jednym z wielkich jego mistrzów był najbardziej znany polski kronikarz Jan Długosz. Ale para­do­ksalnie, właśnie jemu zawdzięczamy usystematyzowanie historii naszego narodu.

Na „Jana Długosza rocznikach, czyli kronice sławnego Królestwa Polskiego” wychowały się całe pokolenia historyków. Wychowaliśmy się wszyscy, czasem nie zdając sobie z tego sprawy. Dwanaście tomów dziejów, od czasów legendarnych po lata współczesne kronikarzowi, stało się jedną wielką kopalnią wiedzy o latach, w których relacje dziejopisów należały do rzadkości. Aliści w tychże zapiskach znajdujemy również pierwowzory czarnego piaru. Nikt bowiem nie miał odwagi zwracać uwagi zasłużonemu duchownemu, kanonikowi krakowskiemu, a w dodatku wychowawcy królewskich synów, kandydatowi najpierw na arcybiskupa w Pradze, a potem nominatowi na arcybiskupa lwowskiego, a co dopiero próbować weryfikacji prawd przez niego podawanych.

Okazało się jednak, że Jan Dlugosz był kronikarzem bardzo subiektywnym. Kierował się w swej pracy własną interpretacją historycznych faktów, mieszając je z tym, co wyczytał w rozmaitych kronikach europejskich i równie doskonale znanych mu dziejach starożytnej Grecji i Rzymu. Akurat ten problem doczekał się wielu już krytycznych rozpraw i opracowań. Subiektywizm doprowadził go ...

Jan Długosz (1415–1480) urodził się w Brzeźnicy na ziemi wieluńskiej. Jego ojciec, także Jan Długosz z Niedzielska, wyróżnił się pod Grunwaldem, biorąc do niewoli komtura brandenburskiego Markwarda von Salzbacha. W nagrodę został starostą brzeźnickim. Miał dwunastu synów, z których większość nosiła po ojcu imię Jan.

Drugim z tych Janów był właśnie późniejszy kronikarz. Niezbyt mile widziany przez macochę, oddany został do szkół z przeznaczeniem do stanu duchownego. Rozpoczął naukę w szkole parafialnej w Nowym Korczynie, a następnie kontynuował ją w Akademii Krakowskiej, której zresztą mimo siedmiu lat studiów nie ukończył. Za namową stryja kapelana królewskiego Bartłomieja Długosza wstąpił na służbę do biskupa Zbigniewa Oleśnickiego, początkowo jako notariusz, potem sekretarz, a wreszcie kierownik jego kancelarii. Odbył kilka misji dyplomatycznych.

Po śmierci Oleśnickiego został Jan Długosz nauczycielem dzieci Kazimierza Jagiellończyka. Kiedy królewicz Władysław obejmował tron czeski, zaproponował swojemu nauczycielowi arcybiskupstwo praskie. Długosz odmówił, zadowalając się tytułem kanonika krakowskiego. U schyłku życia został nominowany na arcybiskupa lwowskiego. Nie doczekał zatwierdzenia tej funkcji przez papieża.