POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (2885) z dnia 2012-11-28; s. 34-37

Kraj

Juliusz Ćwieluch

Krótka historia krótkiej wiadomości

Ten artykuł ma 13 tys. znaków. Opisuje 20-letnią historię esemesa, w którym trzeba się zmieścić w 160 znakach. Polacy są w tym mistrzami Europy.

Prawdziwą naturę Short Message Service zdradza drugie S. System, który zaprojektowano jako kanał do technicznej komunikacji pomiędzy operatorem a urządzeniem, wyemancypował się. Dziecko, któremu nawet inżynierowie pomysłodawcy nie wróżyli kariery, zawojowało cały świat. Kilka lat po wprowadzeniu usługi na świecie wysyłano miliony esemesów dziennie. Ludzie pokochali je, bo w ciągu paru sekund mogli przesłać kilka słów w najbardziej odległe miejsca na Ziemi. W najlepszych latach SMS obalał rządy (np. Aznara w Hiszpanii), niszczył tradycję, propagował Biblię i powiększał statystykę rozwodową. Ale co najważniejsze, dawał miliardowe zyski. Doczekał się książek, piosenek, opracowań naukowych. Aż jego własne dzieci, Twitter i Facebook, dokonały ojcobójstwa.

Cywilizacja kciuka

Pierwszego esemesa wysłano 3 grudnia 1992 r. Jak na archetypową wiadomość przystało, były to życzenia świąteczne, które Neil Papworth, pracownik Vodafone, skierował do swoich kolegów. W Polsce nowoczesne sieci komórkowe, mające techniczną możliwość wysyłania wiadomości, startowały cztery lata później. Branża cały czas się wahała, czy warto odpalać taką usługę. Przedstawiciel jednego ...