POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 41 (2473) z dnia 2004-10-09; s. 19-20

Komentarze

Jacek Żakowski

Krótka pamięć, długa pamięć

Prosilibyśmy wysokich urzędników, żeby nie łgali nam w żywe oczy

Zygmunt Kapusta, ówczesny szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, mówił mi w Radiu Zet 10 maja 2002 r.: „...nie było takiej sytuacji, aby bezpośrednio na prokuratora prowadzącego postępowanie, w odniesieniu także do mnie czy innych prokuratorów zajmujących się tą sprawą, były wywierane jakiekolwiek naciski”.

W ubiegłym tygodniu, zeznając przed komisją śledczą, ten sam Zygmunt Kapusta – teraz już tylko czasowo oddelegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości prokurator prokuratury apelacyjnej – opowiadał o telefonach otrzymywanych w tej sprawie z Prokuratury Krajowej i o tym, że 7 lutego 2002 r. (w dniu zatrzymania prezesa Modrzejewskiego) prokuratura okręgowa w Warszawie była „bombardowana informacjami ze strony Urzędu Ochrony Państwa, że pan Modrzejewski ucieknie za granicę”, wiec trzeba go pilnie zatrzymać, a może aresztować – zwłaszcza w świetle notatki Siemiątkowskiego mówiącej, że Modrzejewski lada chwila podpisze kontrakt niebezpieczny dla Polski.

Dwa miesiące wcześniej, przed moją radiową rozmową z prof. Kapustą, 13 marca 2002 r., w podobnej rozmowie minister Barbara Piwnik rugała mnie srogo: „Ma pan podstawę, aby twierdzić, że ktoś wywierał presję? To pan mnożąc jakieś wątpliwości ...