POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 90

Społeczeństwo

Tomasz Zalewski

Krótki dystans

Jej niewiarygodnych rekordów na 100 i 200 metrów nie pobito od dziesięciu lat. W pamięci kibiców zapisała się rzadkiej klasy urodą i nowatorską na stadionie stylizacją postaci: ostry makijaż, kolorowe, kilkucentymetrowe paznokcie i jaskrawy, obcisły, "jednonożny" (one legger) kostium ze spandexu. Dzięki Florence Griffith Joyner damski sport odzyskał seksapil, zagubiony w epoce umięśnionych kobiet robotów z NRD i ZSRR.

W Ameryce była legendą i inspiracją, zwłaszcza dla młodzieży z murzyńskich gett, skąd pochodziła. Po zakończeniu kariery sportowej projektowała modę i pisała książki dla dzieci. I nagle umarła, mając zaledwie 38 lat. Przedwczesna śmierć Flo Jo przywołała dawny cień podejrzeń co do ukrytych źródeł jej sukcesów.

Być może ustalenie przyczyn tej śmierci - wciąż niewyjaśnionej - pomoże rozwikłać zagadkę, czy Flo Jo zażywała środki dopingujące. Początkowo podano, że sprinterka zmarła na zawał serca, ale nazajutrz rodzina zdementowała wiadomość. Florence zasłabła dwa lata temu w samolocie; powodem miał być również atak serca. Szpital, gdzie ją wówczas przewieziono, odmawia informacji, jaką postawiono diagnozę. Na dzień przed zgonem nic go nie zapowiadało - Flo Jo była w pełni zdrowa.

W latach 80. Florence należała do amerykańskiej czołówki, ale mimo srebrnego medalu na olimpiadzie w Los Angeles (gdzie wskutek bojkotu nie było rywalek z bloku sowieckiego), ze swoimi rezultatami nie mieściła ...