POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 22 (2909) z dnia 2013-05-27; s. 80-82

Kultura

Sebastian Frąckiewicz

Krótkie Gatki

Polski komiks dla małego czytelnika zaczyna się odradzać. Kto ma szanse zastąpić Tytusa, Kleksa czy Kajka i Kokosza?

Do niedawna dr Tomasz Samojlik sypiał cztery godziny na dobę. Na co dzień jest pracownikiem naukowym Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, ale po nocach tworzy edukacyjne historie obrazkowe dla dzieci. I choć nie zajmuje się nimi zawodowo, narzucił sobie tempo profesjonalisty. W tym roku pojawiła się już jego „Norka zagłady”, a latem ukaże się „Bartnik Ignat”. Samojlik obecnie jest rozchwytywany, publikuje u dwóch różnych wydawców, a rok wcześniej nie mógł znaleźć żadnego. „Ryjówkę przeznaczenia”, pierwszy tom swojej trylogii o małych ssakach z Puszczy Białowieskiej, opublikował w końcu jego pracodawca, czyli PAN.

Przez długie lata polski, autorski komiks dziecięcy był niezagospodarowaną niszą, którą dziś trzeba budować praktycznie od zera. Nie chcieli się nią zajmować ani autorzy, ani wydawcy. Nie było też dobrego klimatu. Po 1989 r. wiele wysiłku włożono w to, by udowodnić, że komiks jest dojrzałym medium dla dorosłych. Ale bez dobrego komiksu dla dzieci nie da się wychować dorosłych czytelników poważnych opowieści obrazkowych. ...