POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 21 (3161) z dnia 2018-05-23; s. 26-28

Społeczeństwo

Rafał Woś

Krótsza praca, ta sama płaca

Siedem godzin pracy zamiast ośmiu. A tygodniowo 35 zamiast 40. Oczywiście za te same pieniądze. Możliwe? Potrzebne?

Skrócenie czasu pracy to sedno propozycji stworzonego (głównie przez Partię Razem) komitetu Pracujmy krócej. Zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy właśnie ruszyło. Zauważmy ten moment, bo jest naprawdę ważny.

W Polsce ugruntowało się przekonanie, że 8-godzinna dniówka to standard. Jakiś rodzaj niepodważalnego prawa natury, przy którym nie należy majstrować. Ale takie podejście to bujda. Nie ma żadnego uzasadnienia poza nawykiem. Dość powiedzieć, że ludzie pracowali już zarówno więcej, jak i mniej. Także nad Wisłą. Zacznijmy więc od krótkiej podróży w czasie.

Bywało już dłużej... i krócej

„Od dnia ogłoszenia niniejszych przepisów praca robotnika lub pracownika we wszystkich zakładach przemysłowych, górniczych, hutniczych, rzemieślniczych, przy komunikacjach lądowych i wodnych oraz przedsiębiorstwach handlowych trwać ma najwyżej 8 godzin na dobę. Dekret niniejszy nie może pociągać za sobą obniżenia płac robotników i pracowników” – czytamy w dekrecie Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego wydanym 23 listopada 1918 r. Niecałe ...