POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 32 (2717) z dnia 2009-08-08; s. 76

Świat

Tadeusz Olszański

Kryjówka

Z wahaniem pukam do wejścia restauracji Kryjivka, w słynnej i pięknej Weneckiej Kamienicy z 1585 r., przy Rynku nr 14 we Lwowie. Tu, na wprost ratusza, w średniowiecznej piwnicy urządzono jedyną w swoim rodzaju knajpę na kształt bunkra UPA.

Fasada kamienicy jest odremontowana, ale sień mroczna i zatęchła, a drzwi do Kryjówki starannie zamaskowane półką z książkami. Kiedy uchylają się, trzeba podać hasło „Sława Ukrainie”. Wejścia pilnuje partyzant ubrany w panterkę Ukraińskiej Powstańczej Armii, z pepeszą w ręku. Rozbraja gości wciskając w dłoń blaszany naparstek z samogonem. Gratis. Po stromych schodach schodzi się do pomieszczeń wyłożonych grubo ociosanymi bierwionami, niczym w typowej frontowej ziemiance. Na ścianach portrety przywódców niepodległościowych dążeń Ukrainy – Semena Petlury i Stiepana Bandery, wojenne odezwy, dużo partyzanckich zdjęć. Na półkach granaty i różnorodna broń, a nad jednym ze stołów wisi stryczek. Obok, przy kominku, stoi rkm; za drobną opłatą można się z nim sfotografować.

Grozę wnętrza nieco łagodzą zwyczajnie ubrane, ładne młode kelnerki, choć większość dań serwowana jest w menażkach, herbata w blaszanych kubkach i tylko piwo w normalnych kuflach. W karcie nie tylko ząbek czosnku, pietruszka, kiszony ogórek, słonina, ...