POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 28 (2662) z dnia 2008-07-12; s. 44-45

Świat

Daniel Passent

Kryzys małżeński

Mieli być Clintonami Argentyny. Żonie Nestora Kirchnera udało się zastąpić męża na stanowisku prezydenta, ale powtórzenie jego sukcesów będzie znacznie trudniejsze. Na razie płaci za jego błędy.

Na początku wszystko było jak w bajce. Jeszcze w ubiegłym roku Argentyna miała popularnego prezydenta, gospodarka szybowała w górę, obywatele mogli zapomnieć o katastrofalnych kryzysach z 1989 i 2001 r., kiedy stracili wszystkie swoje oszczędności w bankach, a gwałtowne demonstracje i starcia z policją wstrząsały krajem. Wtedy w ciągu zaledwie kilku miesięcy zmieniło się pięciu prezydentów. Sytuacja poprawiła się dopiero pod wodzą Nestora Kirchnera.

Od 2003 r. dochód narodowy wzrastał o 8 proc. rocznie, a światowe ceny żywności, paliw i surowców, których Argentyna jest eksporterem, pięły się w górę. Na ulice Buenos Aires, jednej z najbogatszych stolic Ameryki Południowej, powróciły wspomnienia o czasach prosperity, kiedy utuczona na eksporcie zbóż i mięsa Argentyna należała do bogatszych krajów świata. Kirchner miał wszelkie dane po temu, by ubiegłej jesieni przedłużyć rządy o drugą kadencję.

Ale władza jest narkotykiem, od którego trudno się wyzwolić. ...