POLITYKA

Piątek, 24 listopada 2017

Polityka - nr 5 (7) z dnia 2017-05-24; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 26. Mężczyzna: instrukcja obsługi; s. 60-64

My. Mężczyzna jako syn, partner, rodzic

Katarzyna Czarnecka

Krzywda z twarzą kobiety

Dr Anna Studzińska o tym, co się dzieje z mężczyznami, którzy podlegają przemocy

Katarzyna Czarnecka: – „Cierpienie mężczyzny, który doświadczył wymuszenia ze strony kobiety, jest oceniane jako mniej dotkliwe niż kobiety skrzywdzonej przez mężczyznę” – czytam w pierwszym zdaniu opisu pani badań. To brzmi jak skarga.
Anna Studzińska: – To po prostu wnioski z badań, które robiliśmy przez 4 lata. Uczestniczące w nich osoby czytały o molestowanym seksualnie mężczyźnie i kobiecie, i odpowiadały na różne pytania, oceniając poziom np. depresji tych osób. Okazało się, że konsekwencje molestowania w przypadku mężczyzn są widziane jako mniej ważne i wywołujące mniejszą krzywdę.

Dlaczego?
Przede wszystkim chodzi o skalę. I tu najważniejsza jest definicja przemocy. W latach 90. amerykański socjolog Michael P. Johnson określił cztery jej rodzaje. Terroryzm intymny, w którym chodzi o kontrolę, o wywoływanie lęku, i którego dopuszczają się głównie mężczyźni. Przemoc sytuacyjną, codzienną w związku, np. kłótnia, która wymknęła się spod kontroli: ja rzucę ścierką, ty mi trzaśniesz drzwiami. Gwałtowny opór (violent resistance), czyli sytuacja, w której ofiara odpowiada przemocą na przemoc, czyli np. maltretowana przez lata kobieta w końcu oddaje. Oraz wzajemna kontrola za pomocą przemocy (mutual violent control), czyli terroryzm intymny ze strony obojga partnerów.

W 2016 r. psycholog Robert Geffner podzielił przemoc na przemoc, agresję i maltretowanie. Jeśli popatrzymy na statystyki, widzimy i symetrię, i asymetrię przemocy. Symetrię mamy w badaniach nad populacją, na reprezentatywnej grupie Polaków. Odpowiedzi na pytanie: „Czy doświadczył/doświadczyła pan/pani przemocy fizycznej, na przykład…”, wskazują, że mamy takie same wartości w przypadku kobiet i mężczyzn. Tyle że w pytaniu nie ma podziału na skalę tej przemocy, więc uderzenie ścierką przez głowę staje się równoważne z byciem podduszonym. Badania, w których skalę się stosuje, także wskazują, że w przemocy sytuacyjnej poziomy agresji ze strony kobiet i mężczyzn są takie same. Ale już jeśli chodzi o maltretowanie, to rzeczywiście ofiarami są głównie kobiety, a sprawcami mężczyźni.

Z danych Biura Prewencji Komendy Głównej Policji za 2016 r. wynika, że kobiet prawdopodobnie podlegających przemocy jest w Polsce 66 930 (72,91 proc.), mężczyzn – 10 636 (11,59 proc.), małoletnich – 14 223 (15,5 proc.). Wśród podejrzanych o sprawstwo przemocy kobiety stanowią 5461 (7,37 proc.), mężczyźni – 68 321 (92,13 proc.), małoletni – 373 (0,50 proc.).
Właśnie. I żadnych z tych danych nie można nie zauważać ani przemilczać, bo skutki przemocy dla każdej ofiary, niezależnie od płci, są podobne. No i przecież pokazanie, że mężczyznom także zdarza się być ofiarą, w żadnym wypadku nie usprawiedliwia tych, którzy są agresywni, ani nie umniejsza cierpienia krzywdzonych kobiet. A już na pewno nie powinno być argumentem dla odmowy dotacji organizacjom pomagającym wyłącznie maltretowanym kobietom.

To prawda, że o ile sytuacja mężczyzn, którzy żyją w codziennym terrorze, jest naprawdę taka sama jak maltretowanych kobiet, o tyle specyficzna dla nich jest powtórna wiktymizacja przez system. Oni tak samo boją się agresji ze strony swoich żon czy partnerek, ale często nie mają gdzie szukać pomocy. Nie są np. przyjmowani do grup wsparcia dla kobiet podlegających przemocy, a wysyła się ich do grup dla sprawców. Tam muszą wyjaśnić, co takiego zrobili żonie czy partnerce, że ona dźgnęła go nożem. Czyli założenie jest takie, że jednak na swój los zasłużyli. Bo przecież kobiety nie są przemocowe – skoro go dźgnęła, to on ją musiał najpierw uderzyć. To trzeba zmienić, ale nie w ten sposób, że ogranicza się pomoc kobietom, tylko organizując pomoc dla mężczyzn. Inna sprawa, że ofiarom płci męskiej często nikt nie wierzy, więc jeśli szukają wparcia, nawet nieformalnego, u bliskich czy znajomych, niekoniecznie je znajdują.

Bo trudno uwierzyć, że słaba kobieta może zrobić krzywdę silnemu mężczyźnie?
Tak. Ale to, że rzeczywiście statystycznie kobiety są słabsze – to nie jest stereotyp, nie ma się z czym kłócić – nie oznacza, że nie są w stanie zadać mężczyznom poważnych obrażeń. Odnotowane są przypadki oblania wrzątkiem, uderzenia czymś ciężkim w głowę, użycia noża, postrzelenia. Po prostu kobiety używają przedmiotów, które im dają dodatkową siłę, żeby wyrównać szanse, nie zdają się na swoje gołe ręce. Ale zdarza się i to: drapią partnerów, ciągną ich za włosy, a najczęściej kopią. Poza tym – jak pokazują np. badania przeprowadzone w 2015 r. w Szwecji przez Lottę Nybergh, Vivekę Enander i Gunillę Krantz – dopuszczają się przemocy psychicznej: wyśmiewają ich, obrażają, mówiąc np.: „nie jesteś mężczyzną”, albo wyzywając: „ty pedale”.

Dlaczego kobiety ją stosują?
Po pierwsze, skoro ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Jak nie stać się ofiarą

• Asertywnie reaguj na pierwsze przejawy przemocy ze strony partnerki – mów, czego nie aprobujesz, i zaznaczaj, że podejmiesz odpowiednie kroki, jeśli takie zachowania będą się powtarzać. • Nie wstydź się mówić swoim bliskim o tym, co cię spotyka, oni są twoją najważniejszą grupą wsparcia, niezależnie od wcześniejszych relacji. • Korzystaj z poradni telefonicznych – dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym (116-123), dla ofiar przemocy (800-120-002), dla osób pokrzywdzonych przestępstwem (22-668-70-00) lub zwróć się o pomoc bezpośrednio do miejsc, które udzielają wsparcia ofiarom przemocy domowej. • Jeśli pojawią się akty agresji fizycznej, przede wszystkim zadbaj o swoje bezpieczeństwo, a następnie poinformuj instytucje, które mogą wszcząć procedurę Niebieskiej Karty – Policję, pomoc społeczną lub gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych.

Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia IPZ PTP

Rozmówczyni pracuje w Katedrze Psychologii Ogólnej Uniwersytetu SWPS Wydział Zamiejscowy w Sopocie. Zajmuje się m.in. stereotypami płci oraz wpływem przekonań osobistych na postrzeganie (nie)równości statusu kobiet i mężczyzn. Od 2013 r. realizowała projekt badawczy „Różnice w postrzeganiu molestowania seksualnego ze względu na płeć ofiar i sprawców – efekt minimalizacji męskiej traumy”