POLITYKA

Wtorek, 23 października 2018

Polityka - nr 19 (2553) z dnia 2006-05-13; Polityka. Pomocnik historyczny ; s. 14-19

Adam Szostkiewicz

Krzyż na stos

Potęga i zagłada zakonu templariuszy

Wiele tajemnic otacza średniowiecznych Ubogich Rycerzy Świątyni, ale może najbardziej frapuje zagadka ich popularności siedemset lat po rozbiciu zakonu przez króla Francji Filipa Pięknego i papieża Klemensa V. Kolejnym dowodem tej nieśmiertelności jest bestseller Dana Browna „Kod Leonarda da Vici” i film nakręcony według tej książki, wchodzący właśnie na ekrany.

Pobożnego uczestnika wypraw krzyżowych Hugona de Payens ogarnęłaby święta zgroza, gdyby mógł zobaczyć, co zdarzyło się 18 marca 1314 r. On, rycerz francuski, założyciel i pierwszy mistrz zakonu templariuszy, ujrzałby bowiem, jak na straszną śmierć na stosie prowadzą Jakuba de Molay, ostatniego wielkiego mistrza zakonu. Dramat rozegrał się w Paryżu, na małej wyspie na Sekwanie, prawie dwieście lat po powstaniu templariuszy.

Wcześniej Jakubowi de Molay i drugiemu zakonnemu dostojnikowi odczytano wyrok wydany przez papieża Klemensa V: dożywotnie więzienie. Nagle obaj wykrzyknęli, że zakon jest święty, a do win przyznali się ze strachu przed torturami. Rzecz niesłychana! Upierając się, że są niewinni, templariusze wybierali śmierć, bo tak karano wyparcie się wcześniejszych zeznań przed trybunałami Kościoła. Jeszcze tego samego dnia władza świecka kościelną karę zmieniła z dożywocia na stos. Prócz de Molaya miało na nim spłonąć ponad trzydziestu innych templariuszy.

Według podań, mistrz Jakub oczekiwał na śmierć w płomieniach „ze złożonymi rękami, spojrzeniem skierowanym ...

Autor jest dziennikarzem „Polityki”.

Strażnicy Świątyni

Zakon rycerski templariuszy powstał w 1118 r. dla ochrony pątników pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Miał strukturę zakonno-wojskową. Działał przez prawie 200 lat pod kierownictwem ponad 20 wielkich mistrzów z różnych krajów chrześcijańskiej Europy. Komturie templariuszy istniały także na terenach dzisiejszej Polski. Polacy nie mieli jednak znaczącego udziału w krucjatach. Zakon wyrósł na potęgę militarną i finansową, choć poniósł niejedną sromotną klęskę w wojnach z muzułmanami. Szacuje się, że u szczytu wpływów liczba templariuszy sięgała 20 tys. Upadek Akry (1291 r.), ostatniego bastionu chrześcijańskiego na Bliskim Wschodzie, pozbawił zakony rycerskie typu templariuszy pierwotnej racji bytu. Przenieśli bazę na Cypr, skąd wielki mistrz de Molay – wezwany przez papieża – wyruszył w 1306 r. do Paryża. Powstały plany połączenia templariuszy z joannitami. Doczekały się realizacji dopiero po rozbiciu zakonu Strażników Świątyni. Pod pretekstem fałszywych oskarżeń o herezję, na rozkaz króla Francji Filipa Pięknego, powolny mu rodak papież Klemens V (1305–1314) zatwierdził kasatę zakonu w 1312 r. Mniej tragiczny los niż templariuszy francuskich, w których wymierzony był główny atak – spotkał zakon na Półwyspie Iberyjskim. W Portugalii zostali oni oczyszczeni z wszelkich zarzutów i zasilili nowo utworzony Zakon Rycerzy Chrystusa. Większość ocalałych templariuszy europejskich przeszła do joannitów, których współczesną kontynuacją jest Zakon Kawalerów Maltańskich – potężna charytatywna organizacja pozarządowa.