POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 2 (3143) z dnia 2018-01-10; s. 16-18

Polityka

Rafał Kalukin

Książę i minister

Tak błyskotliwego wejścia jak Mateusz Morawiecki nie zaliczył dotąd żaden polityk PiS. Nie dość, że premier, to jeszcze potencjalny następca Jarosława Kaczyńskiego. To nimb użyteczny dla rządzących, lecz z gruntu fałszywy.

Gdy ten numer POLITYKI trafi do państwa rąk, być może wreszcie dokona się „rekonstrukcja rządu” i będzie już wiadomo więcej o faktycznej pozycji Mateusza Morawieckiego. Ostatnie doniesienia nie były specjalnie budujące dla jego sympatyków. Oczekiwano raczej podstawowej korekty w kilku oczywistych resortach. O rządzie choćby półautorskim nie było już mowy.

Po nominacji Morawieckiego niektórzy jego zwolennicy mieli nadzieję, że to PiS będzie teraz dopasowywać się do nowej konstrukcji politycznej. Było inaczej: to premier dopasowywał się do otoczenia. Legalizował się w elektoracie radiomaryjnym, układał z radykałami od Macierewicza, z frakcją Zbigniewa Ziobry, bez słowa sprzeciwu przełknął Marka Suskiego na czele swego gabinetu politycznego. Choć trudno przecież o figurę bardziej ośmieszającą jego aspiracje. Dawał wreszcie premier zadość pisowskim ortodoksjom – na przekór oczekującym rozluźnienia gorsetu ideologicznego, a nawet własnemu ojcu w sprawie uchodźców.

Wiele więc wskazuje, że popularna opowieść o „delfinie prezesa” jest tylko medialną klechdą. Być może zresztą świadomie podsycaną przez otoczenie Jarosława ...