POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 3 (3194) z dnia 2019-01-16; s. 88

Felietony / Stomma

Ludwik Stomma

Książka pamięci

Nikt nie jest kowalem swojego losu, jakby chciał tego Apiusz Klaudiusz. Rodzimy się już uwarunkowani miejscem, czasem, środowiskiem, rodziną. Potem dobiera się do nas wiatr historii. I znowu nie jest to tak, panie Gałczyński, że gdy on wieje, to „trzęsą się portki pętakom”. Raczej niesie nas jak liście albo zostawia niedbale na żer silniejszym od nas potworom. I gdzieś tylko, na marginesie, miota się, szukając wyjść z klatki, nasza małosilna rzekomo wolna wola.

Od razu, na starcie nasze wybory zostały ograniczone. Życie, które następuje, jest tylko tych wyborów ciągłym się zmniejszaniem. Już w dzieciństwie wiedzieliśmy, że nie zostaniemy śpiewakami operowymi (a chcielibyśmy), potem, że nie będziemy wybitnymi bokserami (ja akurat chciałem), już nie dane nam będzie zabłysnąć jako genialni niczym Banach matematycy, już nie wdrapiemy się na Mount Everest, już nie zdążymy nauczyć się pisać po chińsku.

Aż wreszcie nadchodzi ów moment, kiedy to, co nas jeszcze czeka, przestaje mięć większe znaczenie wobec pytania, jak to się wszystko sprzęgło – miejsca, ludzie, historia – ż...