POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 18

Wydarzenia

Jerzy Baczyński

Księga przygód

W dość nerwowej atmosferze, w przeddzień zjazdu Solidarności, koalicja rządowa zawarła porozumienie w sprawie reformy podatkowej. Wiadomo, że zasadnicze zmiany podatków nastąpią dopiero w 2000 r. Tekst porozumienia jest bardzo zdawkowy i ani razu nie pojawia się w nim odwołanie do Białej Księgi Podatków, ogłoszonej w końcu sierpnia przez Ministerstwo Finansów. Ale nie ma też żadnych zapisów sprzecznych z propozycjami ministerstwa.

Leszek Balcerowicz, choć proponował radykalną i szybką reformę, nie wydaje się szczególnie rozczarowany koalicyjnymi uzgodnieniami (patrz "Gość Polityki" s. 13). I chyba ma rację. Przypomnijmy, że w Białej Księdze Podatków Leszek Balcerowicz i jego współpracownicy proponowali wprowadzenie docelowo jednej 22-procentowej stawki podatku dochodowego, takiej samej dla osób fizycznych (PIT) i przedsiębiorstw (CIT). Wiązałoby się to z likwidacją niemal wszystkich obowiązujących obecnie ulg z jednoczesnym podwojeniem tzw. kwoty wolnej od opodatkowania. Po dyskusji rząd zdecydował, że w 1999 r. pozostają dotychczasowe stawki PIT, do 32 proc. obniżona będzie stzwka CIT, zlikwidowane zostaną ulgi budowlane i inwestycyjne.

Biała Księga wywołała polityczną burzę (pisaliśmy o tym w art. "Na linii ognia" POLITYKA 39). Nawet zwolennicy podatkowego planu Balcerowicza krytykowali moment ogłoszenia propozycji (przed wyborami samorządowymi i przed zjazdem Solidarności) oraz brak wcześniejszych konsultacji z koalicyjnym partnerem, nie mówiąc już o opozycji. Wicepremier tłumaczył, że po pierwsze - o swoich intencjach informował już w maju, a po drugie - ze względów ...