POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 40 (2524) z dnia 2005-10-08; s. 4-6

Raport / Raport wyborczy. Wybory 2005

Mariusz JanickiAgnieszka Zagner  [wsp.]

Kto lepszy

Od wyborów prezydenckich będzie zależało, czy Prawo i Sprawiedliwość dostanie wszystko na talerzu, czy też zachowana zostanie względna równowaga władzy.

Kampania prezydencka wkroczyła w decydującą fazę, biegacze wbiegli już na Krakowskie Przedmieście. Wyścig ma dwóch faworytów, reszta kandydatów już nie ma szans na dogonienie liderów, chociaż Marek Borowski uzyskał – dość chłodne zresztą – poparcie SLD, a Andrzejowi Lepperowi przybyło kilka sondażowych punktów.

Pojedynek między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim wciąż nie jest rozstrzygnięty. Obaj główni kandydaci przechodzą trudny okres na drodze do Pałacu Prezydenckiego. „Problem bliźniactwa”, jaki pojawił się przy okazji tworzenia koalicyjnego rządu, dotyka co prawda przede wszystkim Jarosława Kaczyńskiego jako szefa PiS, ale dotyczy przecież także Lecha. Choć wyborcy mogą rozumieć skomplikowane położenie braci, kiedy nietypowa sytuacja rodzinna zderzyła się z regułami polityki, niemniej może też pojawić się irytacja na zasadzie: można to było przecież przewidzieć, dlaczego bracia Kaczyńscy raczą nas i całe państwo swoim problemem bliźniactwa. Czy jednak nie za dużo chcą?

Donald Tusk z kolei, jako szef PO, chcąc nie chcąc uczestniczy w tworzeniu koalicyjnego ...

Najnowszy sondaż prezydencki pokazuje, że obaj główni faworyci wyborów Donald Tusk i Lech Kaczyński nieco stracili (po 2 proc.) w porównaniu z zeszłotygodniowymi wynikami. Zyskali zaś kolejni zawodnicy: Andrzej Lepper i Marek Borowski (po 3 proc.). Wygląda na to, że koalicyjne zamieszanie i coraz ostrzejsza walka pomiędzy liderami zaczyna być może zniechęcać część wyborców, którzy poszukują alternatywy. Druga tura wydaje się pewna.

Wynik badania potwierdza, że Jarosław Kaczyński miał powody, aby zrezygnować z fotela premiera i w ten sposób ułatwić bratu kampanię prezydencką. Ale to również dowód, iż Polacy obawiają się układów rodzinnych we władzy. Nie przypadkiem demokracje tworzą zapory przeciw nepotyzmowi, a media tropią rodzinne związki rządzących. Przypominamy, że gwiazda PO Zyta Gilowska musiała odejść z partii, bo oskarżono ją o popieranie kandydatury syna do parlamentu. Nie chodzi tu o osobiste kwalifikacje członków rodziny, ale o ochronę instytucji państwa przed rodzinną lojalnością. Związki osobiste między ludźmi władzy nie są zabronione, lecz stanowią – obiektywnie – okoliczność obciążającą. I nie ma tu niczyjej winy.