POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 39 (2573) z dnia 2006-09-30; s. 24-26

Temat tygodnia

Janina Paradowska

Kto nakarmi kaczki

Karmcie kaczki, bo idzie dla nich trudny czas – wezwał premier Jarosław Kaczyński. Ale Platforma Obywatelska odpowiada: nie ma przebacz! I nie czekając, czy premier zbierze zapasy na zimę (231 posłów), wzywa do demonstracji oraz rozwiązania tego Sejmu.

Koalicję PiS z Samoobroną i LPR uznawano bądź za polityczny majstersztyk Kaczyńskiego, bądź za jego porażkę. Była w tamtym momencie koniecznością, ale też aktem odwagi prezesa PiS, który postanowił antysystemowych radykałów wprowadzić w obręb władzy i nawet znalazł dla tego aliansu ideowe uzasadnienie: radykałowie formułowali podobne co PiS oceny polskiej sytuacji, tylko wyrażali je językiem mniej lub nieparlamentarnym. W tej koalicji trzech partii liczyły się jednak wyłącznie PiS i Samoobrona (LPR już została przez PiS praktycznie połknięta), a ponieważ rywalizowały o tych samych wyborców, musiały się zderzyć czołowo. Nastąpiło to szybciej niż oczekiwano. W ostatnich tygodniach trwał nawet taki niejawny wyścig: kto tę koalicję zerwie pierwszy i kogo uda się obciążyć odpowiedzialnością za zerwanie.

Andrzej Lepper był niewątpliwie zaskoczony faktem, że premier wystąpił o odwołanie go z funkcji wicepremiera. Ale sytuacja, w której został z rządu wyrzucony, jest dla niego korzystna; w oczach swych wyborców zyskuje laur ...