POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 32 (2362) z dnia 2002-08-10; s. 24-26

Kraj

Bianka Mikołajewska

Kto nie z Grzesiem

Grzegorz Kurczuk na nominację ministerialną pracował w partii 33 lata

Nie jest typem trybuna ludowego, lecz sprawnym zakulisowym graczem. Od blasku popularności woli cień, w którym można powoli umacniać swoją pozycję. Ma za sobą 33 lata politycznej kariery, a mimo to do czasu objęcia przez niego funkcji ministra sprawiedliwości niewiele osób wiedziało, kim jest Grzegorz Kurczuk.

Kilka tygodni po nominacji Grzegorza Kurczuka urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości wciąż jeszcze żyją tym wydarzeniem. Pani Hanna, sekretarka ministra, zwierza się Sylweriuszowi Królakowi, podsekretarzowi stanu w ministerstwie: – W ubiegłym roku miałam iść na urlop 7 lipca. Dwa dni wcześniej zmienili mi ministra. Musiałam wyjazd przekładać. W tym roku miałam mieć wolne od 15 i znowu to samo. Osiem lat tu pracuję i mam ósmego szefa. Ponieważ w miarę rozwoju opowieści pani Hanny kwestia jej wypoczynku letniego urasta do rangi sprawy państwowej, podsekretarz uznaje za stosowne poprosić ją, by dla dobra wymiaru sprawiedliwości nie wybierała się już więcej na wakacje.

Przyszłość resortu staje jednak pod znakiem zapytania, bo rozmowę przerywa dzwonek telefonu i pani Hanna umawia na spotkanie z ministrem „nie wiadomo którego już” w ciągu ostatnich dni dziennikarza. Podobnie jak wszystkim poprzednim, Grzegorz Kurczuk powie mu, że chce, „by symbolem wymiaru sprawiedliwości przestał być przysłowiowy żółw”, po czym wyliczy planowane zmiany: uproszczenie procedur orzekania, wprowadzenie możliwości dobrowolnego poddania się karze, natychmiastowe zaostrzenie przepisów antykorupcyjnych w kodeksie karnym, zero ...

Minister Grzegorz Kurczuk mieszka z żoną Grażyną, nauczycielką biologii, i dwiema córkami w bloku z lat 80. na lubelskim osiedlu Czuby. Starsza córka Anna jest studentką prawa na UMCS, należy do studenckiego koła SLD. Młodsza Agnieszka uczy się w liceum.

W wolne weekendy minister najchętniej zajmuje się gotowaniem. Według relacji rodziny wspaniale przyrządza różne rodzaje mięs i bigos. Gdy wolnego czasu jest trochę więcej – wyjeżdża z żoną na wieś. Sam nie uprawia sportu, ale jest członkiem honorowym Lubelskiej Akademii Karate i przewodniczącym rady patronackiej trzecioligowego Lubelskiego Klubu Piłkarskiego Motor.

Ma na koncie 100 tys. zł i 5 tys. dolarów, jeździ 5-letnią Hondą Civic. Ostatnio kupił drugie mieszkanie w Lublinie – dla starszej córki.