POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 48 (2631) z dnia 2007-12-01; s. 7

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Jacek Żakowski

Kto tak, a kto nie

Jarosław Kaczyński ma rację. Komisja do spraw służb specjalnych ma sens tylko wtedy, gdy pierwsze skrzypce gra w niej opozycja. Żeby tak się stało, musi ona mieć nie tylko prawo kierowania komisją, ale też prawo do swobodnego wyznaczania swojego przedstawiciela. Jeżeli o tym, jacy posłowie opozycyjnej mniejszości mogą wejść w skład tej komisji, mieliby decydować liderzy rządzącej większości, wiarygodność, a także skuteczność parlamentarnej kontroli nad tajnymi służbami stanęłyby pod znakiem zapytania.

Antoni Macierewicz jest jednak postacią szczególną. Jak sam przypomina, dwa razy był zwierzchnikiem służb. W obu przypadkach było to przyczyną skandali oraz nadużyć. Także jako poseł poprzednich kadencji robił z dostępu do tajemnic użytek polityczny. Pomysł powołania go do tej komisji jest więc jak pomysł powołania Andrzeja Pęczaka do komisji etyki poselskiej albo jak postawienie Rywina na czele urzędu antykorupcyjnego.

PO ma rację mówiąc, że kandydatura Macierewicza jest prowokacją, której ulec nie wolno. Dostęp do speckomisji powinni mieć wyłącznie ludzie znajdują...