POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 31 (2918) z dnia 2013-07-31; s. 91

Do i od redakcji

Kto tu ściemnia

Po artykule Marcina Rotkiewicza „Ekościema, czyli mity zdrowej żywności” (POLITYKA 29) do naszej redakcji napłynęło sporo listów i polemik. Publikujemy fragmenty wybranych z nich oraz odpowiedź autora.

Kto tu ściemnia

Po artykule Marcina Rotkiewicza „Ekościema, czyli mity zdrowej żywności” (POLITYKA 29) do naszej redakcji napłynęło sporo listów i polemik. Publikujemy fragmenty wybranych z nich oraz odpowiedź autora.

***

Jako Stowarzyszenie Polska Ekologia przywiązujemy szczególną uwagę do uczciwości producenckiej oraz do tradycji polskiego rolnictwa, z którego wywodzi się polskie rolnictwo ekologiczne. Staramy się piętnować nieuczciwych producentów i przetwórców, dbając o dobre imię polskiej żywności ekologicznej. Tego samego oczekujemy od mediów i opinii publicznej. Za żywnością ekologiczną w Polsce nie stoją wielkie koncerny, tylko mali, uczciwi producenci. (...)

Żywność ekologiczna jest produkowana zgodnie ze ścisłymi standardami określonymi w regulacjach prawnych (rozporządzeniach UE i krajowej ustawie o rolnictwie ekologicznym z 2009 r.). (...) Według ugruntowanych badań zarówno polskich, jak też zagranicznych surowce ekologiczne zawierają znacznie mniej pozostałości pestycydów i azotanów, natomiast istotnie więcej witaminy C, karotenoidów, składników mineralnych oraz polifenoli. Zwierzęce produkty ekologiczne – mleko, mięso i ich przetwory – zawierają więcej cennych dla zdrowia nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz więcej witamin E i D niż ich konwencjonalne odpowiedniki. (...) Należy też podkreślić, że przetworzone produkty ekologiczne nie zawierają syntetycznych dodatków do żywności, które są powszechne w żywności konwencjonalnej i które negatywnie wpływają na nasze zdrowie.

Prof. dr hab. Ewa Rembiałkowska,
Stowarzyszenie Polska Ekologia

***

Krzywdzące dla rolników zrzeszonych w stowarzyszeniach, które wchodzą w skład Podkarpackiej Izby Rolnictwa Ekologicznego, jest stwierdzenie, iż są jakąś sektą. To uczciwi i pracowici ludzie, którzy walory swoich gospodarstw pragną wykorzystać do produkcji ekologicznej. Ten system gospodarowania korzysta z bieżącej wiedzy, która jest przekazywana w opracowaniach naukowych, m.in. w postaci trzech wydań „Podkarpackiego przewodnika rolnictwa ekologicznego”. Organizowane są też liczne konferencje, seminaria, spotkania ze specjalistami z różnych dziedzin produkcji rolniczej i przetwórstwa, a wszystko po to, aby do warunków przyrodniczych (glebowych i klimatycznych) naszego regionu wykorzystać aktualne osiągnięcia naukowe i otrzymać jak najlepsze wyniki ilościowe i jakościowe w produkcji. (...) Nie możemy się zgodzić z oceną autora względem dotychczasowych osiągnięć z zakresu hodowli roślin, które miały i nadal mają ogromne znaczenie dla praktyki rolniczej. Niezrozumiałe jest też dla nas gloryfikowanie – za niektórymi ośrodkami – roślin, które powstają na drodze inżynierii genetycznej. Nasuwa się tutaj zasadnicze pytanie: skoro tak wiele pozytywnych cech mają rośliny GMO, to dlaczego tyle krajów wycofało się z ich uprawy? (...) Autor tekstu przedstawił rolnictwo ekologiczne w bardzo niekorzystnym świetle, opierając się na wybiórczych informacjach na jego temat. Powinien zaprezentować też pozytywne cechy tego systemu gospodarowania.

Marian Wójtowicz, prezes Związku Stowarzyszeń
Podkarpacka Izba Rolnictwa Ekologicznego

***

Tekst rzeczywiście obraca się wokół mitów. (...) Autor wie, że producenci rolnictwa ekologicznego starają się o jakiś certyfikat i „znaczek ekologiczności”, ale nie ma chyba pojęcia, jak bardzo jest rozbudowany system kontroli i ile zachodu mają z tym producenci. Kary w przypadku jakiegokolwiek przekroczenia są tak dotkliwe, że o „łatwym biznesie” nie może być mowy. (...) Dziś mówimy także o wspieraniu różnorodności biologicznej, a jednak rolnictwo konwencjonalne i przemysłowe ma założenia diametralnie inne. Tam hodowla zwierząt i roślin jest prowadzona w sposób coraz bardziej ekstremalny i monotonny. Rolnictwo integrowane jest pewną alternatywą, ale nie dla dużych przemysłowych farm, skąd pochodzi coraz więcej żywności. Większe plony uzyskuje się przez stosowanie coraz bardziej wyrafinowanych odmian hodowlanych zwierząt i roślin, a wyższy plon osiąga się zawsze kosztem odporności. Rośliny i zwierzęta stają się coraz wrażliwsze i wymagają coraz większej „ochrony”.

Peter Stratenwerth

Od autora:

Mam wrażenie, że polemiści właściwie nie odnoszą się do tego, czego mój artykuł dotyczył, czyli mitów powstałych wokół rolnictwa ekologicznego. Np. że w ogóle nie stosuje ono chemicznych środków ochrony roślin, choć takowych używa. Co więcej, niekiedy potencjalnie bardziej niebezpiecznych dla ludzi i środowiska niż syntetyczne pestycydy wykorzystywane w rolnictwie konwencjonalnym. Że uzyskuje zdrowsze produkty w postaci warzyw, owoców, zbóż, mięsa czy mleka niż te konwencjonalne. Ten mit powielają zresztą autorzy listu Stowarzyszenia Polska Ekologia, choć ewidentnie przeczą temu wyniki badań naukowych.

Podtrzymuję też opinię, że ekorolnictwo przypomina pod pewnymi względami ruch religijny. Trzyma się bowiem kurczowo ideologii, zamiast bazować na odkryciach naukowych i racjonalnej analizie, co jest korzystne dla środowiska. Już sama nazwa „rolnictwo ekologiczne” może mylić, gdyż do tego typu działalności bardziej pasowałyby określenia: „rolnictwo tradycyjne” lub „rolnictwo naturalne” (albo używana ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]