POLITYKA

Niedziela, 21 lipca 2019

Polityka - nr 40 (2318) z dnia 2001-10-06; s. 3-9

Raport

Mariusz JanickiWiesław WładykaAgnieszka Zagner  [wsp.]Igor T. Miecik  [wsp.]

Kto wpuścił Leppera?

Mamy za sobą chyba najdziwniejsze wybory współczesnej Europy. Czterech ugrupowań – z sześciu, które te wybory wygrały – nie było w poprzednim Sejmie. Za to partie rządzące nie zdobyły ani jednego mandatu. Co więcej: jeszcze nowy parlament się nie zebrał, a już zabrnął w ślepą uliczkę, bo nijak nie można utworzyć większości rządowej. Tak zadecydowali wyborcy, którzy kierowali się nie tylko wykoncypowaną taktyką, ale także emocjami, tęsknotą za odmianą i zwykłą ludzką przekorą. Co zatem powiedzieli wyborcy w niedzielę 23 września? Jaki jest Polaków portret powyborczy?

Wyniki wyborów parlamentarnych 2001 r. zupełnie zaskoczyły tych wszystkich, których uśpiła mało ekscytująca kampania. Zaskoczyły, bo wszystko było już przecież ustalone: koalicja SLD-UP zdobywa niepodzielną władzę, zaczyna błyszczeć opozycyjna gwiazda Platformy Obywatelskiej, swoje biorą bracia Kaczyńscy, a dotychczas rządzący zajmują skromniutkie pozycje w sejmowej karnej ławce i czekają na lepsze czasy. Ot, zwykła w demokracji zamiana miejsc. Wyborcy jednak zburzyli ten klarowny obraz.

Po raz pierwszy od wielu lat w wyborach zademonstrowano szczerość, wolną od politycznej poprawności, nakazującej pewien dystans wobec postkomunistów, sentyment wobec Solidarności i niechęć wobec oszołomów. Ujawnił się prawdziwy niekorygowany przez te względy rozkład poglądów i nastrojów. I może dlatego po raz pierwszy od dawna patrzymy na siebie nawzajem z niedowierzaniem i nieufnością. Oglądamy się i nie rozumiemy, co się stało – kto głosował na radykalną, antyeuropejską prawicę, kto dał do Sejmu przepustkę tropicielom Żydów i masonerii, kto wpuścił na salony władzy populistów z Samoobrony?

Po latach względnej ...

Cenzurki

Dr Radosław Markowski, Polskie Generalne Studium Wyborcze 2001:

W Polsce mamy bardzo wysoką chwiejność wyborczą, gdy mierzymy ją na poziomie konkretnych partii, znacznie niższą, gdy analizujemy przepływy między tzw. rodzinami partyjnymi (socjaldemokracja, chadecja czy liberałowie) a całkiem niską na poziomie bloków – lewica, prawica, centrum. Krótko mówiąc, wyborcy mają dość stabilne poglądy, to raczej elity tworząc nowe partie kreują destabilizację i znaczne przepływy elektoratu.

• Elektorat wiejski jest właśnie takim wędrującym elektoratem. Jest to przy tym elektorat niewdzięczny, niezwykle roszczeniowy, stąd jego wysoka chwiejność wynikająca z rozczarowania kolejnymi rządami. W 1993 r. poparł on głównie PSL i PL, w 1997 r. spora jego część zawierzyła AWS, teraz SLD. Obecnie wiejski elektorat AWS przeszedł do SLD, Samoobrony i PSL.

• Elektorat Samoobrony nie pojawił się z niebytu; od kilku lat był politycznie zmobilizowany, choć uprzednio głosujący na inne partie. Wyborcy tej partii przyszli głównie z PSL, ROP i AWS. Między PSL a Samoobroną na wsi jest remis. Partia Leppera okazała się jednak skuteczniejsza w miastach. Lider Samoobrony doskonale wyczuł, że nie wystarczy skupiać się tak jak PSL na mówieniu o celach, ale również o środkach doń prowadzących. Przekonywał, że zawsze widzi dwie strony problemu: mówił nie tylko o interesach rolników, ale dostrzegał odmienne interesy mieszkańców miast, etc.

• Elektorat AWS odszedł właściwie we wszystkich kierunkach. O absurdalności tego konglomeratu związkowców, konserwatystów, nacjonalistów i liberałów świadczy fakt, że po około 1/5 ich elektoratu z 1997 r. odeszła do PO i... SLD.

• PO przejęła zaś pałeczkę po Unii Wolności. Unia straciła również sporo na rzecz SLD. Około 6 proc. przeszło do PiS. Z kolei ok. 1/5 elektoratu PSL przeszła na stronę Samoobrony, sporo także na SLD.

• Na SLD-UP głosowała znacznie ponad połowa wyborców UP z 1997 r., a także co trzeci wyborca PSL, AWS i UW. Dlaczego tylko 41 proc. Polaków głosowało na Sojusz, skoro przedwyborcze sondaże wskazywały raczej na 48–50 proc.? Jeśli duże ugrupowanie wyprzedza pozostałe o dwie, trzy długości, wielu wyborców to demobilizuje; powiadają sobie – po co głosować, skoro wygrana jest pewna? Część sympatyków SLD, zwłaszcza po otwartej namowie prezydenta Kwaśniewskiego, by głosowali na to ugrupowanie, mogło nabrać przekonania, że co za dużo to niezdrowo; krótko mówiąc zwycięstwo tak, całkowita dominacja – nie.

• Liga Polskich Rodzin jako środowisko polityczne,składa się w większości z  Jasiów Wędrowniczków. Są to osoby wcześniej znane, reprezentujące poglądy, które są mieszanką ksenofobii, XIX-wiecznych wizji procesów ekonomicznych, wsparte rozgłośnią ojca Rydzyka. Nie dziwi elektorat tego ugrupowania: w większości bardzo słabo wykształcony, zagubiony, małomiasteczkowo-wiejski, zdecydowanie starszy od przeciętnej. To ludzie, którym wiedzie się nie najlepiej, zagubieni w nowej rzeczywistości, poszukujący prostych wyjaśnień i znajdujący je – podobnie jak wszędzie na świecie – wśród ugrupowań tworzonych przez polityków będących jak się zdaje bezpośrednimi potomkami misjonarzy-męczenników.