POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 26 (2964) z dnia 2014-06-26; s. 47-49

Świat

Łukasz WójcikTomasz Walat  [współpr.]

Kto zamówił taxi Uber?

Niepozorna aplikacja na smartfony skłoniła właśnie do strajku 30 tys. europejskich taksówkarzy. Wkrótce zawita także do Polski.

Znana amerykańska aktorka kilka lat temu zwołała konferencję prasową i w świetle kamer domagała się usunięcia z internetu lotniczych zdjęć jej przepysznej rezydencji. Wcześniej o tych zdjęciach nie wiedziały nawet magazyny plotkarskie, ale już po konferencji 22 mln internautów nie omieszkało się z nimi zapoznać. Amerykanie nazywają to efektem Barbry Streisand.

Europejskim taksówkarzom 11 czerwca udała się ta sama sztuka. Tego dnia zablokowali główne ulice w Paryżu, Londynie, Rzymie i kilku innych miastach, protestując przeciwko Uber. O tej firmie z San Francisco, za którą stoi m.in. ­Google, jeszcze niedawno wiedzieli w Europie tylko specjaliści i nieliczni klienci. Tego dnia jednak, psiocząc pod nosem na tradycyjnych taksówkarzy, tysiące potencjalnych klientów dowiedziało się, że można inaczej przemieszczać się po mieście. Według Uber właśnie 11 czerwca liczba zarejestrowanych klientów firmy wzrosła prawie dziewięciokrotnie.

Uber i inni podobni pośrednicy, których działanie opiera się na aplikacjach do telefonu i GPS, nie robią nic nadzwyczajnego. Łączą ludzi: tych potrzebujących transportu i tych gotowych taki transport zapewnić. ...