POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 10 (2494) z dnia 2005-03-12; s. 74-83

Gospodarka / Rynek nieruchomości. Poradnik

Piotr StasiakUrszula Szyperska

Kupujmy, budujmy, będzie drożej

Na rynku nieruchomości znów ożywienie. Mieszkania nowe idą jak woda. Jeśli ktoś ma zamiar kupić własne M, powinien zrobić to szybko. Zdaniem ekspertów, ceny mieszkań (choć nie wszędzie) będą rosły. Warto też rozważyć, czy nie zainwestować w budowę domu.

Warunki na rynku mieszkań znów dyktują sprzedający – mówi Zbigniew Kudaś z zarządu Banku Millennium, odpowiedzialny za kredyty hipoteczne. Negocjowanie cen, kuszenie bonusami w postaci darmowych balkonów czy miejsc postojowych to już przeszłość z lat recesji. Dziś deweloperzy domagają się dużych wpłat przy podpisywaniu umowy (często 20 proc. ceny) i budują za pieniądze klientów. Gotowych mieszkań prawie nie ma. W ofertach najczęściej powtarzającym się terminem odbioru jest rok 2006. Płaci się więc za obietnicę mieszkania, gdy na placu budowy jest tylko dziura w ziemi lub ogrodzenie. Można by uznać, że nie jest to dobry rok na kupowanie mieszkań, gdyby nie zapowiedzi dalszego wzrostu cen.

Towar deficytowy

– Ceny mieszkań pójdą w tym roku w górę o 10–15 proc. – przewiduje Kazimierz Kirejczyk, szef firmy doradczej Reas Konsulting. Kolejne lata mogą przynieść podobne, a nawet większe wzrosty. Bardzo prawdopodobne jest, że powtórzy się scenariusz sprzed 1 maja ubiegłego roku, kiedy rosła stawka VAT na materiały budowlane: ze sklepów i&...

Rodzynki dla cudzoziemców

Nieruchomości w Polsce coraz chętniej kupują cudzoziemcy. Najchętniej kupują u nas Irlandczycy i Hiszpanie, którzy po wejściu do UE sami doświadczyli zwyżki cen. W ostatnich 20 latach mieszkania zdrożały u nich dwu–trzykrotnie. Liczą, że w Polsce będzie podobnie.

Do prezesa stołecznej spółdzielni, który chciał sprzedać działkę budowlaną (ok. 3 tys. m kw.), zgłosiły się firmy hiszpańskie (aż pięć) i irlandzkie. Wszystkie zamierzają budować mieszkania. Hiszpańscy deweloperzy tworzą sobie w Warszawie banki gruntów i przygotowują się do inwestowania.

– W Poznaniu na 2 tys. budowanych mieszkań 200 kupili Irlandczycy, z tego połowę irlandzki fundusz inwestycyjny – wylicza Kazimierz Kirejczyk z Reas Konsulting. Dla firmy deweloperskiej fundusz jest cennym partnerem: daje pieniądze na budowę, uniezależnia od banków. Ale fundusz chce później zarobić na sprzedaży mieszkań. Zazwyczaj kupuje większość, a nawet wszystkie mieszkania z konkretnej inwestycji, może więc liczyć na rabat. Gdy fundusz wystawia je później na sprzedaż, dyktuje cenę gwarantującą zysk.

– Każdego dnia cudzoziemcy kupują za naszym pośrednictwem mieszkania w Warszawie, głównie w apartamentowcach i w dobrze utrzymanych kamienicach przy cichych ulicach. Dominują Irlandczycy, Hiszpanie, Brytyjczycy – mówi Małgorzata Koprzywa z agencji Ober-Haus Nieruchomości. W Krakowie inwestują głównie Amerykanie i Anglicy. W Zakopanem co trzeci powstający teraz apartament kupili cudzoziemcy.

Cudzoziemcy wybierają jednak z rynku tylko rodzynki i wpływ tych zakupów na przeciętne ceny jest – i raczej pozostanie – umiarkowany.