POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2567) z dnia 2006-08-19; s. 78-79

Społeczeństwo / Władysławowo

Mariusz Czubaj

Kurort wielogwiazdkowy

Piąta nad ranem, Aleja Gwiazd Sportu we Władysławowie. Dwóch wygolonych na zero dwudziestolatków z piwem w ręku stoi przy płycie Haliny Konopackiej, mistrzyni olimpijskiej w rzucie dyskiem. – Patrz, nigdy nie myślałem, że Konopnicka miała na imię Halina.

Jerzy Szczepankowski przyjechał do Władysławowa trzydzieści osiem lat temu. Na chwilę, na rok – myślał – do momentu, gdy odbierze mieszkanie w Trójmieście. Dziś fabryka konserw rybnych Szczepankowskiego zatrudnia dwustu pracowników. Latem konserw robi się mniej i wtedy przedsiębiorca ma więcej czasu na Aleję Gwiazd. – Zaczęło się od tego, że burmistrz przyjechał do mojej firmy, jak się to mówiło, z gospodarską wizytą. I mówił, że taka aleja by się miastu przydała. Potem w Alpach mój syn rozmawiał ze spotkanym tam człowiekiem. Na koniec rozmówca przedstawił się: Jestem Wojciech Fibak. Syn wraca i pyta: Tato, kto to jest ten Fibak? A później była jeszcze ankieta „Polityki” na najlepszego sportowca XX w.

I wtedy pan Jerzy kolejny raz pomyślał o Alei. Bo gdyby miała powstać, to gdzie, jak nie we Władku?

Władysławowo i tutejszy wiatr od morza rozsławił już w dwudziestoleciu międzywojennym Stefan Żeromski. Ale drugie życie typowej nad Bałtykiem osady rybackiej zaczęło się w 1952 ...