POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (2532) z dnia 2005-12-03; s. 17-18

Komentarze

Paweł Tarnowski

Kurs chwiejny, wiatry zmienne

Premier zarazem zachęca i zniechęca przedsiębiorców do inwestowania

Zaczyna się sprawdzian: w tym tygodniu rząd położy na stół swoje poprawki do projektu budżetu, który przygotowali jego poprzednicy. Nowa minister finansów, pod osobistą presją premiera, tak zaplanowała dochody i wydatki państwa w 2006 r., żeby deficyt budżetowy (słynna kotwica Marcinkiewicza) nie przekroczył 30 mld zł. To o 2,6 mld zł mniej, niż wyliczał szanowany przez biznes i twardo stąpający po ziemi Mirosław Gronicki. Za taką determinację Rada Polityki Pieniężnej nową ekipę gospodarczą może tylko chwalić. Problem w tym, że wysyłane przez premiera sygnały są sprzeczne, a budżetowe rachunki mogą się nie domknąć.

Owszem, z jednej strony ministrowie odpowiedzialni za gospodarkę, a i sam premier, szybko i bez żenady wycofują się z wielu przedwyborczych obietnic lub odsuwają je w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie ma już państwowych dopłat do kredytów na budowę aż 3 mln mieszkań, dłuższych płatnych urlopów macierzyńskich, całego miliarda złotych na dożywianie dzieci (ma być mniej), ulg ...