POLITYKA

Niedziela, 17 lutego 2019

Polityka - nr 21 (2351) z dnia 2002-05-25; s. 18-19

Kraj

Paweł Tarnowski

Kurs na wojnę

Rada w radę, czyli rozmowy głuchych ze ślepymi o twardej złotówce

Między rządem a Radą Polityki Pieniężnej jeszcze nie zakończyła się wojna o stopy procentowe, a już zaczęła kolejna – tym razem o wartość złotego. Kilkanaście dni temu za dolara na rynku międzybankowym płacono sporo mniej niż 4 zł. Był to najwyższy kurs złotówki od czterech miesięcy. Przymusowa nacjonalizacja Stoczni Szczecińskiej, która – jak twierdził jej zarząd – padła ofiarą wysokich stóp procentowych i morderczego dla eksporterów kursu złotego – ostatecznie przepełniła czarę goryczy. Czy Rada usłyszy wreszcie błagania przedsiębiorców? – pytał dramatycznie Leszek Miller.

Ostatnia, kwietniowa obniżka podstawowych stóp (tylko o 0,5–1 pkt. proc.) paradoksalnie tylko zaogniła spór Rady Ministrów z Radą Polityki Pieniężnej. Dziś większość inwestorów oczekuje, że przy inflacji, która w maju może zejść poniżej 3 proc. w skali rocznej, Rada Polityki Pieniężnej nie będzie miała innego wyboru jak ciąć stopy po raz dziewiąty. Przy takim powszechnym nastawieniu rośnie za granicą zainteresowanie polskimi krótkoterminowymi papierami wartościowymi – wciąż gwarantującymi wysokie zyski – a ich wzmożone zakupy windują i tak już przecież wysoki kurs złotego.

Od kwietnia 2000 r. kurs złotego jest wolny, ustalany w rynkowej grze popytu i podaży. Skoro jednak z powodu niezłych ocen (za granicą) perspektyw polskiej gospodarki i wzmożonego napływu obcego kapitału złoty nie tylko nie słabnie, ale zaczyna się umacniać, to trzeba wrócić do wyznaczania pasma dopuszczalnych wahań i podjąć na rynku interwencje w obronie wartości dolara i euro. Tak uznał minister finansów. Na takie dictum przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej i ...