POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 36 (2417) z dnia 2003-09-06; s. 20-21

Temat tygodnia / Globalne igrzyska

Dariusz Rosiak

Kury i inne ptaki

Mistrzostwa świata w lekkiej atletyce pokazały, jak złudna jest wiara w nowoczesną technologię, jak ułomna bywa siła fizyczna i jak bardzo cenimy sprawiedliwość. Sport to wciąż największy teatr świata. Szkoda, że bez Polaków.

Te mistrzostwa nie przejdą do historii ze względu na bogactwo rekordów, ale z powodu jednego kuriozalnego wydarzenia. Po raz pierwszy w historii niezadowolony z decyzji sędziów sprinter zablokował bieżnię na 40 minut zdobywając tym aplauz 60-tysięcznej widowni. Jon Drummond, 34-letni wokalista zespołu gospel Kirk Franklin&The Family, oddany chrześcijanin i reprezentant USA w biegach sprinterskich, stał się główną atrakcją pierwszych dni paryskich mistrzostw.

To nie jego wina. Drummond został zdyskwalifikowany za falstart, którego nie popełnił – co najwyżej chciał popełnić. Warto nadmienić, że był to drugi falstart w biegu – pierwszego Drummond także nie popełnił. Oto zatem – jak w „Raporcie mniejszości” Philipa K. Dicka – człowiek zostaje ukarany za przestępstwo, które zamierza dokonać w przyszłości. Jeśli ktoś szuka jeszcze dowodu na to, że nowoczesna technologia kiedyś nas pożre, to przypadek Jona Drummonda powinien przekonać każdego niedowiarka.

Bo przecież o wykorzystanie technologii tu chodzi. Bloki startowe sprinterów są podłączone do komputera. Jeśli maszyna zarejestruje drgania w ...