POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 50 (2684) z dnia 2008-12-13; s. 84-85

Świat

Jędrzej Winiecki

Kurz na różach

Gruzja powoli podnosi się z szoku po konflikcie z Rosją. Ale to nie ułatwia sytuacji prezydenta Saakaszwilego.

Micheil Saakaszwili nie ma ostatnio dobrej passy. Ideały rewolucji róż z 2003 r. gdzieś się zapodziały. W efekcie, w listopadzie zeszłego roku, gwałtowne protesty zmusiły prezydenta do wprowadzenia stanu wyjątkowego, dymisji i rozpisania wcześniejszych wyborów. Wygrał je co prawda z bardzo dobrym wynikiem, jednak coraz częściej popada w konflikty, a jego dawni współpracownicy zasilają szeregi opozycji. Na dodatek sierpniowy konflikt z Rosją oddalił Gruzję od członkostwa w NATO i nadwerężył wizerunek Saakaszwilego jako odpowiedzialnego męża stanu. – Niełatwo być prezydentem Gruzji, ten kraj to nie pensja dla panienek z dobrych domów – stwierdza znany gruziński politolog prof. Aleksander Rondeli.

I dalej tłumaczy: – Saakaszwili ma silną osobowość i nie boi się podejmować decyzji. Sprawdza się, gdy Rosjanie stoją godzinę jazdy czołgiem od Tbilisi. Opozycja chce go odsunąć, krzyczy, że zagraża demokracji, ale prezydent jest nadal najpopularniejszym politykiem. Jak na złość opozycji zwykli ludzie są zmęczeni polityką, a sytuacja, mimo niedawnych walk, jest bardzo spokojna.

Wojna odbiła ...