POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 19 (2400) z dnia 2003-05-10; s. 46-48

Świat / Polska–Niemcy–Francja

Marek OstrowskiJacek SafutaDanuta Pawłowska  [wsp.]

Kwadratura trójkąta

9 maja, a więc w dniu Święta Europy, kiedy śpiewana będzie „Oda do radości”, we Wrocławiu spotykają się przywódcy krajów Trójkąta Weimarskiego – Polski, Francji i Niemiec. Czy tercetowi Kwaśniewski-Chirac-Schröder uda się uniknąć kakofonii? Bo tematy rozmowy: stosunki z Ameryką, wspólna europejska polityka zagraniczna oraz polityka Unii wobec Wschodu dają dziś niewiele nadziei na harmonijny ton.

Pomysł Trójkąta Weimarskiego datuje się z epoki, kiedy w Polsce żołnierze radzieccy zbierali się do odjazdu, a Warszawa szukała sposobu na zakotwiczenie się w strukturach Zachodu. Właśnie w Weimarze (stąd nazwa) w końcu sierpnia 1991 r. spotkali się ludzie, którzy dziś już z polityki odeszli: Krzysztof Skubiszewski, Hans Dietrich Genscher i Roland Dumas. Było to dla Polski niewątpliwe wyróżnienie, polityczny przyjazny gest: dwa czołowe kraje Europy „prawdziwej”, zachodniej, wraz z Polakami podkreślały, że cała trójka „ponosi szczególną odpowiedzialność za budowę europejskich struktur sąsiedztwa”, a wspólne oświadczenie stanowiło „symboliczny element powrotu Polski do rodziny europejskich krajów demokratycznych”. Potem Polska chciała budować swą przyszłość na Trójkącie i premier Jerzy Buzek w swym exposé nazwał współpracę między Warszawą, Bonn (stolica była jeszcze w Bonn!) i Paryżem – kręgosłupem Europy. Dziś jasno widać, że w takim entuzjastycznym podejściu było zbyt wiele naiwności ...