POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 38 (2672) z dnia 2008-09-20; s. 72-73

Świat

Tadeusz Olszański

Kwaśny gulasz

Mijają dwa lata od ujawnienia przedwyborczych kłamstw premiera socjalistycznego rządu Węgier Ferenca Gyurcsanya. I oto podobna wpadka przytrafia się liderowi prawicowej opozycji Viktorowi Orbanowi.

Polityczni przeciwnicy walczą ze sobą na Węgrzech tak zaciekle jak nigdy. Przypomnijmy: po wygranych wiosną 2006 r. wyborach Gyurcsany na zamkniętym zebraniu parlamentarnego klubu socjalistów przyznał, że w trakcie kampanii wyborczej „kłamaliśmy dzień i noc” obiecując podwyżki emerytur, utrzymanie cen i utajniając olbrzymie zadłużenie („Polityka” 10 31/06). A potem pełne nagranie wystąpienia premiera nieoczekiwanie znalazło się w mediach i zapoczątkowało wściekły atak opozycji oraz uliczne zamieszki.

Teraz z kolei w opałach znalazł się Viktor Orban. Wystąpił niedawno na zamkniętym spotkaniu grona intelektualistów – politologów i socjologów, skupionych wokół 57-letniego profesora Laszlo Keriego – do których miał całkowite zaufanie. I powiedział kilka słów prawdy, gdyż liczył na obowiązującą w tym gronie dżentelmeńską dyskrecję.

Krąg profesora Keriego

Laszlo Keri jest członkiem Węgierskiej Akademii Nauk, uważanym w kraju za jeden z największych autorytetów. Wokół niego skupiło się nie tylko kilkudziesięciu wybitnych naukowców, ale również setki młodych ...

Bratanek nie dotrzymuje słowa

Polska ma ostatnio marną passę na Węgrzech. Z dwóch powodów. Trzy lata temu nasze rządy postanowiły 23 marca obchodzić dzień przyjaźni polsko-węgierskiej. W tym roku centralne uroczystości odbywały się w Debreczynie i z tej okazji zaproszono burmistrzów 65 współpracujących ze sobą polskich i węgierskich miast. W spotkaniu mieli uczestniczyć prezydenci obu państw. Niestety, przyjechał tylko prezydent Węgier Laszlo Solyom. Prezydent Lech Kaczyński w ostatniej chwili odwołał swój przyjazd.

Na przełomie maja i czerwca Unia Europejska miała zadecydować, komu zostanie przyznana lokalizacja Europejskiego Instytutu Technologii. Ubiegały się o to Budapeszt i Wrocław. Węgrzy byli przekonani, że Polacy ustąpią pola, gdyż w 2004 r. Budapeszt zrezygnował na korzyść Warszawy z lokalizacji europejskiej agencji do spraw zewnętrznych granic Unii (tak zwanego FRONTEX). Zawarto wówczas dżentelmeńską umowę, że przy lokalizacji następnej europejskiej instytucji Polska poprze kandydaturę Budapesztu. Ku zaskoczeniu Węgrów, po przegranym przez Wrocław głosowaniu 7:25 Polacy zamiast pogratulować, założyli weto. Wszystkie węgierskie media ze smutkiem pisały, że tego się po bratanku nie spodziewano.