POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 51 (2172) z dnia 1998-12-19; s. 58

Kultura

Anna Matałowska

Kwestia pisioka

Wiceburmistrz Zakopanego Krzysztof Owczarek twierdzi, że górale dzwonią do niego oburzeni i skarżą, że na ulicach sprzedaje się sprośne rzeczy. Że ich to obraża. Szczególnie chodzi o górala w kapeluszu i - jak mówią starzy - z pisiokiem na wierzchu. Przez tego pisioka właśnie plastycy Kardasowie, producenci drewnianych figurek, mają kłopoty z burmistrzem.

Strugają Kardasowie te swoje figurki-golaski, pamiątki z Zakopanego, dziesięć lat z okładem. Za PRL handlowała golaskami - jak wspominają - świętej pamięci Sztuka Polska. Sprzedawały sklepy w Krakowie, Warszawie i Krupówki w Zakopanem. Małgorzata Kardasowa ma uprawnienia zawodowe. Jest po plastycznej szkole im. Kenara. Mąż to plastyk amator. Ma tylko 8 palców, mógłby wychodzić sobie rentę. Woli toczyć góralskie pary i te gołe, i te ubrane jak pan Bóg przykazał, które urząd miejski wysyłał za granicę jako promocję Zakopanego. Podobały się.

Pomysł z golaskami wziął się stąd, że Kardasowa dostrzegła zapotrzebowanie na poczucie humoru. Ilustrowała kiedyś książkę kucharską: "Pożywajcie śmiele". Jeśli ta książka sprzedawała się w szalonych nakładach, to również dzięki humorowi obrazków. Z okładki wbiegał tam na kartki goły facecik i jadł, i jadł.

Za PRL jeszcze trzyosobowa rodzina państwa Kardasów powiększyła się o synka Marcina. Trzeba więc było zwiększyć obroty. Powiózł ...