POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 44 (3033) z dnia 2015-10-28; s. 18-20

Temat tygodnia

Anna Dąbrowska

Kwiaty dla Beaty

Beata Szydło z woli prezesa prawdopodobnie zostanie premierem. Zawsze było tak, że jak ktoś popadł w niełaskę Jarosława Kaczyńskiego, to ona na tym korzystała. Bo była, jest i będzie lojalna. Cokolwiek prezes zdecyduje. Także w jej sprawie.

Życie Beaty Szydło tak się jakoś układało, że zawsze wchodziła do gry z ławki rezerwowych. Na tym, że inni odpadali, ona potrafiła skorzystać, choć nikt się po niej wielkich sukcesów nie spodziewał. I tak już było od szkoły średniej. – W szkolnych zawodach rejonowych w tenisa ziemnego moja szkoła nie miała reprezentantki, a ja nie miałam nigdy rakiety w rękach. W tydzień opanowałam zasady i z zawodów wróciłam z kilkoma wygranymi meczami – wspominała w rozmowie z POLITYKĄ. Teraz wygrała ten najważniejszy dla swojej partii i przede wszystkim dla Jarosława Kaczyńskiego. Kandydatką na premiera też została w trybie awaryjnym, kiedy na biurku prezesa PiS wylądowały kolejne badania dowodzące, że on sam i zużyci w bojach najwierniejsi towarzysze nie są w stanie przebić sondażowego sufitu.

Beata dzielnie staje

O tym jednak, że została wpuszczona na boisko z ławki rezerwowych, zostało jej przypomniane już w pierwszych słowach prezesa na wieczorze wyborczym PiS w siedzibie przy Nowogrodzkiej. Jarosław Kaczyński z rozrzewnieniem wymienił między ...