POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 23 (2248) z dnia 2000-06-03; s. 86-89

Nauka

Stanisław Mrówczyński

Laboratorium sensacji

Mniej ważne co odkrywasz, ważne jak to ogłosisz

Jakiś czas temu ze zdziwieniem ujrzałem na czołówkach gazet informację, że w CERN – Europejskim Laboratorium Cząstek Elementarnych w Genewie zaobserwowano nowy stan materii zwany plazmą kwarkowo-gluonową. Zderzając rozpędzone jądra atomowe stworzono w laboratorium warunki, jakie panowały zaraz po Wielkim Wybuchu, gdy wszechświat był niewyobrażalnie mały i gorący.

Przeczytałem kilka pierwszych zdań gazetowej notatki i oniemiałem. Od przeszło 15 lat zajmuję się plazmą kwarkowo-gluonową; dzięki niej pokonałem wszystkie szczeble akademickiej kariery; co roku bywam na kilku konferencjach, gdzie problem domniemanego powstawania plazmy podczas zderzeń jądrowych jest rozważany w najdrobniejszych szczegółach, a o kluczowym odkryciu – zaobserwowaniu plazmy dowiaduję się z gazety. Doczytawszy tekst do końca stwierdziłem jednak, że nic się nie wydarzyło, o czym bym nie wiedział, poza tym, że dzień wcześniej dyrekcja CERN zwołała konferencję prasową, by obwieścić światu odkrycie. To zaś, co przedstawiono jako dowody obecności plazmy kwarkowo-gluonowej, znane jest specjalistom od lat. Tyle że owe dowody uważano za nie dość przekonujące. Domyśliłem się też przyczyn całego medialnego zamieszania. W USA przygotowywana jest właśnie seria nowych doświadczeń, w których plazma będzie zapewne łatwo zauważalna. Trzeba więc ubiec Amerykanów i już teraz zapewnić europejskiemu laboratorium miano odkrywcy.

Choć dla popularyzatora szczególna to gratka przedstawić przedmiot własnych badań, nie miałem wielkiej ochoty wyjaśniać czytelnikom ...