POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2291) z dnia 2001-03-31; s. 18

Wydarzenia

Tadeusz Olszański

Łączna wartość nóg

Polska reprezentacja piłkarska bliżej mistrzostw świata

Polscy piłkarze udowodnili, że potrafią walczyć do upadłego. Tak było, kiedy przy stanie 2:1 doskonale broniący Adam Matysek doznał kontuzji i musiał opuścić bramkę. Na jego miejsce wszedł Jerzy Dudek i po minucie było już 2:2. Potem jednak i on bronił znakomicie, a wprowadzony na boisko Bartosz Karwan w kwadrans później strzelił zwycięskiego gola.

Podobnie dramatyczny mecz reprezentacja Polski rozegrała 19 lat temu, kiedy to na Mundialu w Hiszpanii w spotkaniu o trzecie miejsce pokonała Francję także 3:2. Można zatem mówić o narodzinach nowej, znakomicie rozumiejącej się drużyny, bo takiego meczu jak ten w Oslo prowadzona przez trenera Jerzego Engela reprezentacja dotąd nie rozegrała!

Głównym bohaterem był Emmanuel Olisadebe. Przybył do Oslo poprzedzony famą groźnego napastnika. Prasa norweska rozpisywała się o nim jako niezwykłym „złodzieju bramek”. Trener Nils Johan Semb ustawił całą obronę pod kątem pilnowania Olisadebe i zawsze czuwało nad nim co najmniej dwóch aniołów stróżów. A jednak „Oli” zmylił ich, uśpił w ciągu dwudziestu początkowych minut, potykał się niby bezradnie, by nagle zerwać do lotu i strzelić z kontry te dwie bramki, które dały korzystne prowadzenie i zaważyły na wyniku. Olisadebe pokonał wyżej od niego notowanego w transferach, również czarnoskórego, asa reprezentacji Norwegii Johna Carewa, którego rodzice wyemigrowali z Gambii. Olisadebe wart jest w transferowym rankingu 3 mln dol. i gra w greckim Panathinaikosie. Hiszpańska Valencia kupiła natomiast Carewa ...