POLITYKA

Piątek, 24 listopada 2017

Polityka - nr 5 (7) z dnia 2017-05-24; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 26. Mężczyzna: instrukcja obsługi; s. 8-13

Ja. Mężczyzna jako człowiek

Ewa Wilk

Lance dla lansu

Dr hab. Wojciech Śmieja o tym, jak ukształtował się osobliwy, polski wzorzec tak zwanego prawdziwego mężczyzny

Ewa Wilk: – Zajmuje się pan męskościami w kulturze i literaturze. Nie męskością, ale męskościami właśnie. O co chodzi z tą liczbą mnogą?
Wojciech Śmieja: – W kulturze z reguły da się wyróżnić cztery wzory męskości. Przede wszystkim hegemoniczną – dominującą kulturowo, społecznie, materialnie. Zwykle dotyczy ona wąskiej grupy mężczyzn, którzy rygorystycznie wcielają w życie ten wzorzec. Druga grupa męskości – współpracujących z hegemoniczną – otrzymuje swoistą patriarchalną dywidendę. Na przykład w polskim międzywojniu to były zastępy mężczyzn pozbawionych co prawda charme’u gen. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, postaci dla tamtych czasów emblematycznej, ale modelujący swoje życie tak, by ową dywidendę otrzymać. Wreszcie istnieją rozmaite męskości zmarginalizowane, które, uznając kulturową hegemonię, nie mogą w żaden sposób sprostać jej rygorom (np. ze względów klasowych, rasowych, niepełnosprawności). Są też męskości opozycyjne wobec hegemonii, usiłujące wcielać inne niż dominujące modele zachowań. Może to być np. męskość gejowska – często marginalizowana, ale dla hegemonii niebezpieczna. Koncept męskości w liczbie mnogiej zaczerpnąłem od Raewyn W. Connell, badaczki uznawanej za pionierkę socjologicznej subdyscypliny masculinity studies – studiów nad męskościami.

Używa pan też terminu fikcja dominująca. Chodzi o mit tzw. prawdziwej męskości, który wytwarzany jest w każdej kulturze – trafnie to rozumiem?
Rzeczywiście, rzecz w zestawie cech męskich, które w danej kulturze są najmocniej waloryzowane, uchodzą za wzorcowe, hegemoniczne. W polskiej kulturze dominowały na ogół męskości militarne, powstańcze, sarmackie. Nie wykształcił się – inaczej niż np. w kulturze anglosaskiej – inny atrakcyjny wzorzec: przedsiębiorcy, bohatera przemysłu. W zbiorowej wyobraźni mamy tylko Stanisława Wokulskiego z „Lalki” albo Karola Borowieckiego z „Ziemi obiecanej”, lecz za bardzo im się nie powiodło. Zachodnia męskość „kapitalistyczna” opresjonowała mężczyzn na swój sposób, ale w jej ramach mężczyzna to jednak ktoś, kto umie coś stworzyć, a nie tylko pięknie umrzeć. Weźmy nazwy patronów ulic w Niemczech: Daimlera, Boscha, Opla. Rozmawiamy w centrum Katowic. Kogo tu mamy? Ofiary Wujka, Powstańców Śląskich, a być może rondo gen. Ziętka zmieni nazwę na Lecha Kaczyńskiego, jak chcą lokalni działacze PiS.

Termin fikcja dominująca to też nie jest mój pomysł, zaczerpnąłem go od amerykańskiej kulturoznawczyni Kai Silverman. Idea jest dość oczywista: męskości są konstruowane; elementy biologiczne są w nich obecne, ale postawa samcza, władcza jest konstruktem kulturowym. Istotą męskości hegemonicznej jest transparentność, przejrzystość, naturalizacja.

Bo wszystkim się wydaje, że taka męskość to naturalny porządek rzeczy?
Powszechnie się przyjmuje, że taki właśnie ma być prawdziwy, wzorcowy mężczyzna.

Seksapil Sarmaty

Czyli polską fikcją dominującą jest Sarmata?
To archetyp, który bardzo zaważył na naszym pojmowaniu męskości i wciąż pod różnymi formami powraca. Symbolizuje go choćby ów wąs sarmacki wciąż obecny na polskich twarzach, choć wyglądający coraz bardziej groteskowo. Fikcję sarmackości stworzył głównie Henryk Sienkiewicz. Przemysław Czapliński w książce „Resztki nowoczesności” dowodzi, jak ten mit sarmackości się rozlał, upowszechnił w latach 60. i 70. Jak wzmacniały go ekranizacje Trylogii, jak wspierany był seksapilem Daniela Olbrychskiego czy Tadeusza Łomnickiego, odtwarzających główne role – to mężczyźni wzorcowi, wyidealizowani, Polacy emblematyczni. Czapliński pisze o próbie stworzenia w PRL sarmatyzmu ponadklasowego jako spoiwa wspólnoty. Edmund Osmańczyk w „Rzeczpospolitej Polaków” z 1977 r. twierdził, że w sarmackiej epoce gierkowskiej cały naród został nobilitowany, uszlachcony. To była próba spojenia socjalistycznego konceptu politycznego z kulturową ramą sarmacką. Co zaskutkowało nieoczekiwanie wybuchem ruchu Solidarności.

Faktycznie, Lech Wałęsa i jego sarmacki wąs…
…tu nie tylko o wąs chodzi. Sarmackość manifestowała się też np. w charakterystycznym dla wczesnej Solidarności kulcie maryjnym, wiecowym demokratyzmie, a nawet w podziale na regiony. Ta rewolucja, mimo że przecież robotnicza, była też rewolucją sarmackich mężczyzn, którzy w jakimś sensie się emancypowali, walczyli o Polskę, gdy – jak głosił napis na murze Stoczni Gdańskiej – kobiety miały zostać w domu. I ówczesna rewolta, i obecna są – w moim odczuciu – mocno płciowo naznaczone.

Dzisiaj raczej mamy do czynienia z kontrrewolucją, na pewno z kontrrewolucją w sensie obyczajowym, czyż nie?
Polskę postrzegam dzisiaj jako teren konfliktu płci. Ograniczenia praw kobiet, praw reprodukcyjnych odczytuję jako próbę powrotu do męskiej dominacji, do nienegocjowalnej hegemonii w klasycznym wymiarze. Co zderza się ze samoświadomością kobiet.

Ta kontrrewolucja to dzisiaj zresztą problem ogólnoświatowy. Donald Trump reprezentuje męskość nieokiełznaną, brutalną, biologiczną, nieliczącą się ani z ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówca pracuje w Instytucie Nauk o Literaturze Polskiej im. Ireneusza Opackiego Uniwersytetu Śląskiego, wykładał też na Uniwersytecie Warszawskim (gender studies ISNS). Autor książek: „Literatura, której nie ma. Szkice o polskiej »literaturze homoseksualnej«” (2010), „Homoseksualność i polska nowoczesność. Szkice o teorii, historii i literaturze” (2015), „Hegemonia i trauma. Literatura wobec dominujących fikcji męskości” (w przygotowaniu). Pisze reportaże (interesuje go prowincja, zwłaszcza w krajach postkomunistycznych), zamieszcza je m.in. w POLITYCE. Mieszka we wsi Łąka w gminie Pszczyna.