POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (3109) z dnia 2017-05-10; s. 40-43

Społeczeństwo / Psychologia

Ewa Wilk

Lance dla lansu

Rozmowa z dr. hab. Wojciechem Śmieją o tym, jak ukształtował się osobliwy polski wzorzec tak zwanego prawdziwego mężczyzny

Ewa Wilk: – Bada pan wzorce męskości w kulturze i literaturze. Rzeczywiście w Polsce wciąż dominuje model sarmacki?
Wojciech Śmieja: – W polskiej kulturze dominowały na ogół męskości militarne, powstańcze, sarmackie. Nie wykształcił się – inaczej niż np. w kulturze anglosaskiej – inny atrakcyjny wzorzec: przedsiębiorcy, bohatera przemysłu. W zbiorowej wyobraźni mamy tylko Stanisława Wokulskiego z „Lalki” albo Karola Borowieckiego z „Ziemi obiecanej”, lecz za bardzo im się nie powiodło. Zachodnia męskość „kapitalistyczna” na swój sposób wpędzała mężczyzn w opresję, ale w jej ramach mężczyzna to jednak ktoś, kto umie coś stworzyć, a nie tylko pięknie umrzeć. Weźmy nazwy patronów ulic w Niemczech: Daimlera, Boscha, Opla. Rozmawiamy w centrum Katowic. Kogo tu mamy? Ofiary Wujka, Powstańców Śląskich, a być może Rondo gen. Ziętka zmieni nazwę na Lecha Kaczyńskiego, jak chcą lokalni działacze PiS.

Poda pan przykład polskiego sarmaty współczesnego?
Witold Waszczykowski. To jest typ Sarmaty, który kompletnie nie odnajduje się ...

Dr hab. Wojciech Śmieja pracuje w Instytucie Nauk o Literaturze Polskiej im. Ireneusza Opackiego Uniwersytetu Śląskiego; wykładał też na Uniwersytecie Warszawskim (gender studies ISNS). Jego najnowsza książka nosi tytuł „Hegemonia i trauma. Literatura wobec dominujących fikcji męskości” (w druku). Mieszka we wsi Łąka koło Pszczyny.