POLITYKA

Piątek, 22 marca 2019

Polityka - nr 17 (17) z dnia 2018-12-05; Niezbędnik Współczesny. 4/2018; s. 32-36

CZŁOWIEK

Edwin Bendyk

Łatanie sieci

Unia Europejska reformuje prawo autorskie, by dostosować je do wymogów epoki cyfrowej. Szykuje się ACTA 2, zagrożona jest internetowa wolność – stwierdzili krytycy tego projektu. Mają rację? To jeden z najważniejszych dziś sporów cywilizacyjnych.

Prace nad nową dyrektywą „w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym” rozpoczęły się w 2016 r. Nowa Komisja Europejska uznała, że poprzednie regulacje z 2001 r. wymagają aktualizacji – w ciągu piętnastu lat zmienił się całkowicie świat technologii – rozwój internetu przeorał rzeczywistość zwłaszcza w obszarze, który chronią prawa autorskie. Stare, sprawdzone modele wytwarzania i dystrybucji treści, jak sprzedaż muzyki i filmów na krążkach CD i DVD, przechodzą do historii. Teraźniejszością są serwisy streamingowe Spotify, Netflix i inne tego typu platformy.

Ruch niedochodowy

Globalny charakter internetu i działających w nim serwisów podaje w wątpliwość sens istnienia granic w obrocie treściami. Na pewno nie akceptują ich użytkownicy nierozumiejący, dlaczego ulubiony serial, film lub album muzyczny ma premierę w Stanach Zjednoczonych w innym terminie niż w Polsce, a wiele dzieł dostępnych na jednych rynkach jest nieosiągalnych legalnie na innych. Stąd idea, by w ramach Unii Europejskiej stworzyć jednolity cyfrowy rynek. Miałby on nie ...