POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 41 (2266) z dnia 2000-10-07; s. 18

Wydarzenia

Mariusz Urbanek

Łatwe dojście

W Wałbrzychu za parę tysięcy można było kupić sobie rentę

W Wałbrzychu jednego dnia zatrzymano 27 osób zamieszanych w aferę korupcyjną, a policja zapowiada kolejne aresztowania. W mieście za pieniądze można było załatwić wszystko: zaświadczenie o niezdolności do służby wojskowej, rentę chorobową, długotrwałe zwolnienie. Trzeba było tylko wiedzieć, kiedy, komu i jak dużą wręczyć łapówkę.

Policyjne grupy jednocześnie wkroczyły do mieszkań, gabinetów lekarskich i urzędów, by uniemożliwić ukrycie dowodów. Później telewizja pokazała zwożonych do prokuratury więźniarką ludzi. Anna B. dokumentację działalności miała w domu. Gdy policjanci wyważali drzwi do jej mieszkania, próbowała ją spalić. W dokumentach były zanotowane nawet wysokości łapówek.

Mechanizm był prosty. Najpierw trzeba było znaleźć „dojście”, ale w niewielkim mieście zawsze można znaleźć kogoś, kto „dojście” ma. Uważana za główną organizatorkę wałbrzyskiej sieci Anna B., która pośredniczyła pomiędzy klientami a lekarzami, pracowała przed laty w jednym ze szpitali jako pomoc techniczna. Pośredniczka kierowała do zaprzyjaźnionego lekarza, a ten sporządzał potrzebną dokumentację choroby, która wędrowała do ZUS.

– Przede wszystkim żenujące są kwoty, za które lekarze gotowi byli łamać prawo – mówi komisarz Sławomir Cisowski z KW Policji we Wrocławiu. – Uderza rażąca dysproporcja ich wysokości i ponoszonych przez budżet strat.