POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2702) z dnia 2009-04-25; s. 100-101

Ludzie i obyczaje

Joanna Podgórska

Lecą jerzyki

Jak Polska długa, trwa ocieplanie bloków. I dobrze. Problem w tym, że giną przy tym ptaki, jerzyki, zamurowywane żywcem albo desperacko walczące o dostęp do swoich dawnych miejsc gniazdowania. Za chwilę przylecą z Afryki i znów zacznie się masakra.

Jerzyki to ptaki wyjątkowe – najlepsi lotnicy świata. Osiągają prędkość do 200 km na godzinę, ich przeloty osiągają pułap 4 tys. m nad ziemią, nawigują według położenia Słońca i gwiazd. W locie piją, zahaczając dziobem o powierzchnię wody, jedzą, kopulują, zbierają materiał na gniazdo, śpią szybując z wiatrem. Na ziemi są bezradne. Ich krótkie nogi sprawiają, że mogą tylko pełzać. Pierwotnym środowiskiem jerzyków były skaliste góry. W krajobrazie zmienionym przez człowieka nauczyły się wykorzystywać kwatery zastępcze. Lubią kościelne wieże i baszty. W wieży oksfordzkiej biblioteki, gdzie mieszkają, mają nawet swoje muzeum. Średniowieczni budowniczowie specjalnie zostawiali dla nich otwarte wloty. We współczesnych miastach ich ulubioną siedzibą są blokowe stropodachy, czyli puste przestrzenie między dachem a stropem górnej kondygnacji. Dostają się do nich przez otwory wentylacyjne. Zimują w Afryce Południowej i na Madagaskarze. Do Polski przylatują ok. 23 kwietnia, czyli w dniu św. Jerzego, na trzy miesiące, by odbyć lęgi. Wiele z nich zastanie swoje miejsca zakratowane lub zatkane. W ...