POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (3109) z dnia 2017-05-10; s. 38-39

Społeczeństwo

Paweł Walewski

Leczyć, nie dręczyć

Niewiele potrzeba, by kontakt z medycyną – leczenie czy badanie – był dla dziecka długotrwałą traumą.

Medycyna i wiedza o człowieku, także tym najmłodszym, może rozwijać się dzięki eksperymentom. W dawnych czasach dzieci wykorzystywane były w nich wbrew swojej woli i kosztem zdrowia. Gdy w połowie XIX w. pewien lekarz z Lyonu opublikował pracę na temat kiły, opierając się na obserwacji zainfekowanych przez niego sierot (został za to skazany na karę pieniężną), nieliczni uważali jego pracę za nieetyczną. Ryzykowne terapie i szczepionki testowano właśnie na dzieciach – psychicznie chorych albo upośledzonych. Po drugiej wojnie światowej zaczęto wprowadzać pierwsze kodeksy etyczne, które regulują uzyskiwanie zgody pacjentów na udział w badaniach klinicznych, ale problem nieletnich pozostał: czy wystarczy, że zgodę w ich imieniu wyrażą opiekunowie, od jakiego wieku powinno to uczynić samo dziecko, w jakim zakresie wdrażać do kuracji pediatrycznych nowe leki, jeśli sprawdzono je wcześniej tylko na dorosłych?

Jeszcze do lat 70. ubiegłego wieku niemowlęta wykorzystywano przy najrozmaitszych eksperymentach, sprawdzając ich odruchy – na rażenie prądem, kłucie szpilkami, polewanie lodowatą wodą. Były to metody mają...