POLITYKA

Poniedziałek, 20 listopada 2017

Polityka - nr 12 (3103) z dnia 2017-03-22; s. 26-28

Społeczeństwo

Katarzyna Czarnecka

Lek na lęk

Rozmowa z psycholog dr Magdaleną Nowicką o zmęczeniu polityką, lęku, złości i o tym, jak to ostatnie uczucie dobrze wykorzystać

Katarzyna Czarnecka: – Polityka mnie męczy i brzydzi. Nie chcę czytać gazet i oglądać informacji, tylko uciec od tej rzeczywistości. Mimo to, wbrew sobie, kupuję prasę, włączam telewizor, a później nie mogę przestać rozmawiać o tym, co się wokół dzieje. I zajmowanie się tematami niezwiązanymi z polityką wydaje mi się wręcz nieprzyzwoite. Coraz więcej Polaków tak mówi. Co się z nimi dzieje?
Magdalena Nowicka: – Są w stanie rozdwojenia spowodowanym ogromnym napięciem związanym ze sferą polityki. Odczuwają przede wszystkim lęk – bardzo trudną emocję, budzącą się w sytuacjach, nad którymi człowiek nie ma kontroli.

Nie od dziś wiadomo, że w demokracji po wrzuceniu głosów do urn społeczeństwo nie ma właściwie żadnego wpływu na to, jakie decyzje w jego sprawach podejmuje władza.
Wiadomo. Demokracja to system, w którym społeczeństwo ma jedynie złudzenie swojego wpływu. Ale to określiłabym raczej jako brak poczucia sprawstwa. Jest ono tu ważne, ale nie najistotniejsze, bo większość z nas zdaje sobie jednak sprawę, że nie można go mieć w każdej sytuacji. Kontrola to co innego: ona polega na tym, że człowiek orientuje się w tym, co się dzieje, i potrafi pewne rzeczy przewidzieć. A nasza rzeczywistość stała się w dużej mierze nieprzewidywalna. Zresztą nie tylko nasza. Mamy także zagrożenia o charakterze globalnym. Potencjalnie katastrofalne w skutkach, takie, przed którymi nie jesteśmy w stanie się obronić. Właściwie żyjemy w notorycznym braku poczucia bezpieczeństwa, a co za tym idzie w permanentnym lęku.

A nie strachu?
Kiedy człowiek przeżywa strach, boi się rzeczy konkretnych. Pewnie są osoby, których i on dotyka. Jednak dominuje lęk. Bardziej zgubny dlatego, że nie zawsze da się zidentyfikować jego źródło. Zwykle nie ma także gotowego schematu radzenia sobie z nim, który można by nałożyć na konkretną sytuację. Kryzys podobny do jakiegoś z przeszłości człowiek przeżywa dużo lepiej, bo ma już pewne doświadczenie. Coś, co jest nowe, powoduje dużo intensywniejsze emocje, z którymi trudniej sobie poradzić.

Jedną z nich jest niepewność?
Tak, ale ona jest po prostu stopniem nasilenia lęku.

Zwierzę, które czuje się zagrożone, korzysta z adaptacyjnego mechanizmu „walcz albo uciekaj”. Człowiek nie umie się zdecydować?
Niezupełnie. Ludzkie strategie radzenia sobie z lękiem są podobne, choć repertuar reakcji związanych z walką lub ucieczką może być u nas szerszy. Albo człowiek skupia uwagę na bodźcach, które lęk powodują: szuka informacji, intensywnie dyskutuje i analizuje fakty z nadzieją, że to pozwoli go oswoić. Czyli walczy. Albo ulega tendencji do pomijania nieprzyjemnych kwestii: nie chce nic wiedzieć, czyli ucieka od tego, co nieprzewidywalne. Trzecia strategia to właśnie zawieszenie między tymi możliwościami. Z jednej strony każdy ma własne osobiste problemy, więc nie może żyć tylko polityką. Z drugiej jednak, całkowite wycofanie jest niemożliwe. Tak czy siak jakoś w życiu społecznym i politycznym musimy funkcjonować, bo pewne decyzje dotyczą nas bezpośrednio. Poza tym człowiek jest istotą, która łaknie emocji, nie może bez nich żyć. Bodźce emocjogenne nas więc przyciągają. Paradoksalnie w dzisiejszych czasach prawie wszyscy jesteśmy tak przestymulowani różnego rodzaju bodźcami, że nasze emocje są uśpione. Poszukujemy więc intensywnie czegoś, co je obudzi. Polityka spełnia te oczekiwania.

Przynosząc głównie emocje negatywne. Czy zatem w opinii o Polakach, że je wprost uwielbiają, jest ziarno prawdy?
Tak. Lubimy narzekać, pławić się w traumie i w tragediach. Albo – ale tylko ewentualnie – wpadać w euforię. Emocje o umiarkowanym natężeniu nie są tak interesujące, i może dlatego nie ma ich już w zasadzie w sferze publicznej. To też powoduje bardzo intensywne nią zainteresowanie.

Prof. Jadwiga Staniszkis zwróciła uwagę na to, że lęk panuje także w szeregach partii rządzącej. Jest uniwersalnym narzędziem w rękach władzy?
Oczywiście. Manipulowanie jego poziomem jest jej nieodłącznym elementem. To skuteczna broń, bo wykorzystująca międzygatunkową emocję, która w szczególny sposób decyduje o zachowaniu człowieka. W lęku często działa się błyskawicznie, natychmiast podejmuje decyzje. Wyłączony jest rozum – człowiek kieruje się tylko i wyłącznie tym, żeby lęku się pozbyć. To sprawia, że bardzo łatwo wywrzeć na nim presję i go sobie podporządkować.

Model zarządzania w korporacjach jest żywcem przeniesiony z folwarku – mówi prof. Andrzej Leder.
Właśnie. Motywowanie przez lęk przed władzą i jej wpływem, wykorzystywanie najbardziej ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dr Magdalena Nowicka pracuje na Uniwersytecie SWPS. Zajmuje się m.in. badaniem regulacji emocjonalnej u osób zdrowych oraz cierpiących na różne formy psychopatologii.